Witam wszystkich, mam jak każdy w tym wątku problem z kwestią schudniecia. Mamm 24 lata. 157 cm wzrostu i ... ok 64 kg. Nigdy nie byłam ekstra szczupła, to chyba kwesia genetyki. Największy problem mam z brzuchem i tzw. boczkami, tu najczesciej i w sumie jedynie tyję.. Wiem, że konieczny jest ruch, dieta itd.. Co do ruchu...odstawiłam bieganie ze względu na astmę:( Znam 6W i spięcia.., podobno hulahop działa... Zaczełam od diety ok 1500 kcal i chce zejsc do 1200 kcal. ale problem pojawia sie wiczorem gdy cwicze juz mnie ssie w brzuchu.. ale nie jem :)
Prosze o opinie i ewentualne wskazówki co do diety i ćwiczeń
Aby zahamować katabolizm nocny należy wieczorem coś zjeść. Błędem jest się głodzić. Zjedz twarożek ziarnisty to najlepszy posilek na wieczór a nawet na noc.
w syt krytycznych sięgam po jajko gotowane albo jogurt, skolei jajka maja duzo cholesterolu wiec z tym ostrożnie..
zastanawiam sie nad swoja dieta czy jest poprawna czy trzeba ja jakos modyfikowac poztym w pracy ciezko mi bedzie utrzymac dyscypline liczenia kalorii pozatym zmienia sie godziny jadania posiłków i ich jakosc..:/ boje sie ze osigniete teraz rezltaty pojda do kosza gdy zmienie tryb zycia..
Z jajkami jest taki numer , ze zdrowsze są na miękko ( od tych na twardo ) Staram się jeśc przynajmniej 3 szt. tygodniowo lekko soląc W ubiegłą niedzielę pozwoliłem sobie na ucztę i pożarłem 3 szt. na twardo ogromną ilością majonezu ( majonez ostatni raz jadłem w maju i tak straszliwie mi się zachciało ) Teraz zacząłem regularnie na śniadanie jeśc mleko z płatkami i dużą łyżką miodu.
Jesli chodzi o jajka to wlasnie równiez trzymam sie do 3 na tydzien, wole nie szalec :)) jem jogurty,ten serek ziarnisty ;)- to na wieczór a rano tez jem mleko z platkami :) do tego mala kanapka pieczywa razowego i twarożek ze szczopiorkiem <pychota> albo kanapka z dzemem wlasnej roboty, wiec wiem ze ma malo cukru. Na obiadek wykminilam super sprawe, piers z kurczaka postypana przyprawą (jaką kto lubi) odrobinka oliwy aby nie przywarło, do folii alumin. i do piekarnika na 30-40 min, nie ocieka tłuszczem, syte spyszne..:) Budrys zapraszam Cie na wątek.. "Zaczełam odchudzanie.. bo sama tego chciałam..." siekierowany nie tylko do kobiet. Zajrzyj, zapraszam :)
jak ma ktos jeszcze jakies pomysły na lekkie jedzenie to prosze podesłac bede wdzieczna w imieniu mojej przyszłej figury...:)
mam male pytanie , moze tu uzyskam odp.... obliczyłam w necie moja przemiane materii i tak PPM (podstawowa przemiana meterii)= 1435, CPM(całkowita przemiana materii)= 2440, nie wiem czy dobrze rozumiem.. czy są to.. górna i dola granica tego ile powinnam zjesc <w kaloriach>.. oczywiscie mniejwiecej... i jak to sie ma do mojej diety zaczelam od 1500 kcal, teraz miedzy 900 a 1300 kcal, i czuje sie ok. prosze o komentarz czy dobrze rozumuje i postepuje...
Cześć.. Mam kilka pytań.. Byłam u lekarzy.. wielu lekarzy, jestem po kilku wizytach w szpitalach.. mam 18 lat. jeszcze półtorej roku temu ważyłam 55-58kg.. wtedy zaczęły się problemy. Wysoka prolaktyna, policystyczne jajniki.. nikt nie powiedział mi wtedy,że z tymi chorobami powinno się "trzymać dietę". nie byłam nigdy zwolenniczką sportu, ale jak piszę wyżej, byłam szczupłą dziewczyną. W styczniu tego roku moja waga osiągnęła 63 kg i poszło już z górki, miałam "napady" ochoty na słodycze (dodam,że nie dało się nad tym zapanować), ale nie jem dużo... nie obżeram się, tak to ujmę. i dziś moja waga to.. 78 kg przy wzroście 163.. Wszystko mieści się w udach i pośladkach. Piersi - dwa rozmiary w górę :/ i już naprawdę nie wiem, co mam robić. Przy diecie żywieniowej, odstawieniu słodyczy waga nie spada. Dodam,że cukier w porządku, przebadana jestem wzdłuż i wszerz.. i nic! nie wiem, co robić.. myślę nad Meridią, albo czymś tego typu.. ale nie wiem sama, czy mi to pomoże ...
Oczywiście, że tarczyca badana.. nadnercza i przysadka również, jestem po kilku resonansach i tomografach... swego czasu miałam lekko podwyższony testosteron, estradiol i androstendion, ale to było dosłownie TROSZECZKĘ i już jest unormowane.. mam niedobór progesteronu (nie miesiączkuję w ogóle i nie będę, uszkodzono mi macicę podczas operacji 11 lat temu) ale lekarze uważają,że to nie ma wpływu na to,że tyję :/ jem mniej niż kiedyś, dodam. Pozostaje jedynie prolaktyna, która skacze we wszystkie strony. Raz jej 2400 a raz 300... No. To chyba tyle na temat hormonów. Lekarze powiedzieli mi,że najwidoczniej się obżeram. Guzik prawda, byłabym grubym dzieckiem,bo babcia futrowała mnie słodyczami a miałam niedowagę jak byłam mała. Pozdrawiam.
Wstaję w zależności od tego, jakie mam zajęcia ok 5-7, w dni wolne ok 9, śniadanie zazwyczaj jem w szkole, jakaś bułka, czy coś takiego. Dopiero w domu obiad (nie jem dużo) i odpoczywam. Jakiś spacer, film, spotkanie ze znajomymi. Kolację staram się jeść przed godziną 19. Przyznaję,że ruchu niewiele uprawiam, ale nie siedzę z chipsami przed komputerem...zdarza mi się zjeść wafelka, czekoladę, czy kawałek ciasta jak mama upiecze, ale oczywiście nie codziennie. Zaznaczę,że kiedyś jadłam duuuuuuuuuuuuuuuuużo więcej. Pzdr.
To umówny się tak: zwiększ ilośc posiłków do 5 lub 6, straj się jeść co 3 godziny, wyeliminuj przekąski i podjadanie między tymi posiłkami, staraj się włączyć jakiś ruch np. brzuszki, rowerek itp. niech trwa to conajmniej 30 min. rób to co drugi dzień. Od tego zacznij, wejdź na wagę za 14 dni i zobacz ile będzie.