Witam wszystkich pierwszym postem na forum :)
widze sporo tematów pokrewnych ale odpowiedzi (i w sumie pytania) brak - czyli co z rehabilitacją po złamaniu otwartym podudzia?
od lekarza usłyszałem że nie potrzebna bo najlepszą jest to że w ogóle staje na tej nodze i ją obciązam... ale ok po kolei :)
noga złamana (obie kości - złamanie otwarte) z poczatkiem października - założono gwóźdż i 2 śruby (1 na górze i jedna na dole) - bez gipsu
3 miesiące o kulach, kolejny miesiąc z lekkim obciążeniem nogi dalej o kulach.
Jakoś w lutym (po wyjęciu śruby z góry) odstawiłem kule i zacząłem chodzić normalnie - początki były utykające ale z każdym dniem piszczelowa która mnie bolała przyzwyczajała się i na dzień dzisiejszy praktycznie jej nie czuje... natomiast zaczęła boleć strzałkowa :/
po operacji strzałkowa była złożona praktycznie idealnie - jednak na kolejnych zdjęciach (po 6tyg) kawałek jakby odpadł (po12 tyg na szczescie sie nie przesunął - po południu moge dzorzucić foto) - lekaże twierdzą że mam to olać - ta kośc jest niepotrzebna do życia i może tak zostać... a ja mam cały czas w psychice teraz że to przez ten kawałek mnie to uwiera... no ale to tak na marginesie
zasadnicze pytanie - co z rehabilitacją ?
usłyszałem od lekarzy że to działa na psychike bardziej i że jak patrzą na mnie jak ja obciązam chodząc to nic więcej nie potrzebuje - wolno idąc faktycznie wygląda jakbym miał zdrową noge, ale szybszym (normalnym) krokiem dalej lekko utykam - pyatnie do was, czy mieliście cokolwiek z rehabilitacji na takie złamanie - co to było ? czy pomogło ? jakie koszta itp
na logike to nie kolano czy kostka - tutaj bym sie z rehabilitacją nie zastanawiał - ale w sumie w środku piszczela to co oni mogą mi pomóc ? :) ale wiadomo że moja logika może być mylna dlatego z góry dzięki za jakies wasze porady z życia wzięte.
pozdro



