Witam.
Otóż chciałbym przedstawić swój "mały" problem z zdrowiem, którego nabawiłem się w wieku 19 lat i trwa do dziś - czyli 5 lat. Nie jest tak poważny - co raczej utrudniający życie.
Tak jak pisałem wyżej do 19 roku życia wszystko ze zdrowiem było w jak najlepszym porządku - nawet aż za dobrze - no może poza częstymi anginami a tak wszystko było super,ale jak to mówią nic nie może wiecznie trwać i stopniowo coś za zaczęło się psuć aż do momentu, gdy wylądowałem w szpitalu z powodu osłabienia organizmu.Tydzień w szpitalu i wszystkie możliwe badania stwierdziły tylko "zespół gilberta". Bilirubina którą zacząłem od tamtej pory kontrolować waha się od min. 1.05 do max. 4.36 przy normach do 1.00, do tego dołączyło nadmierne pocenie się ( 10 min biegania i pot zalewa oczy w klimatyzowanym pomieszczeniu ), problemy z pamięcią i koncentracją ( jadąc załatwić jakoś sprawę - potrafię zapomnieć gdzie jadę - to lubię najbardziej :] ) no i ogólne uczucie osłabienia, któremu w 99.9% przypadków towarzyszy podwyższona temperatury ciała do 37.5~8 przy "mojej" normalnej temperaturze 36.6. Najczęściej wszystko zaczyna się od wysiłku fizycznego / głodówki dziennej / tłustego jedzenia możliwe też, że od stresu i towarzyszą temu dodatkowo wymioty nawet przy pół rocznym braniu omeprazolów. Po wzmożonym wysiłku fizycznym dochodzi dziwna praca serca ( dwa szybkie uderzenia - przerwa - jedno uderzenie i od poczatku ), drżenie rąk i nóg któremu zwykle towarzyszy klujący ból gardła.
Oczywiście po wyjściu ze szpitala i kontakcie z lekarzem pierwszego kontaktu dostałem w prezencie leki przeciwdepresyjne Bioxetin ( jakoś tak),które poprawiły samopoczucie i tak nie najgorsze ale nie wyeliminowały żadnego "fizycznego" objawu opisanego u góry. "Cukierki" przeciwdepresyjne przestałem brać po okołu pól roku po stwierdziłem, że nie działają i po około 2 latach automatycznie dostałem u lekarza pierwszego kontaktu drugie "cukierki" Venlectine które biorę też już coś koło pół roku i nic - dodam jeszcze, że nigdy nie miałem większych problemów z zasypianiem / koszmarami itp.( doszedłem do wniosku, że chyba to najlepszy sposób na wyjazd na wycieczkę dla lekarza takie cukierki - i nie przeszkadzam na razie w planach wakacyjnych ). W między czasie byłem jeszcze u kardiologa / gastrologa i miałem robione usg prawie wszystkiego co mam w środku (nerki/serce/płuca/żołądek/wątroba no i resztę flaków) no i oczywiście wszystko ok. Wyniki badań które robię co jakiś czas od tych 5 lat wskazują tylko na podwyższoną bilirubinę, 10-15% podwyższone neutrofile ponad normę ale nie zawsze i P-lcr ponad normę a tak wsio w normie łącznie z alatami i aspatami. Miałem robione także TSH które wyszło 1.02 przy normie zaczynającej się od 1.00 do 4.00.
I teraz mam pytanie:
Mam zamiar wybrać się jeszcze do endokrynologa i neurologa ale skoro tsh w normie to chyba nie ma co się pchać do endokrynologa? A może ktoś ma jeszcze jakieś ciekawe pomysły to chętne posłucham :]



