Witam,
ciezko mi o tym pisac ale sam juz nie wiem co robic i czy da rade cos zrobic.
Moja dziewczyna ma dziwne omdlenia... Rok temu byla w szpitalu w szczecinie na oddziale neurologii i miala wszystkie badania robione lacznie z tomografia i nic to nie wykazalo.
Do dzisiejszego dnia ma co jakis czas zawroty glowy, niekiedy bole glowy sa tak mocne ze czuje jakby jej miazdzylo czaszke, srodki przeciwbolowe nie pomagaja praktycznie wcale, co jakis czas bez powodu mdleje.
Ostatnio sie to nasililo. Wczoraj zemdlala bez powodu, ocknela sie po jakichs 2 minutach, na sile otworzylem jej oczy i mowilem do niej glosno a ona nic nie odpowiadala, zemdlala tak jescze kilka razy, raz po razie, ta sama sytuacja. Potem jak doszla do siebie to nic nie pamietala, nie wiedziala co sie dzialo. Mowi ze slyszala ze cos mowilem ale nie pamieta co.
Mowi ze byla u jakiegos lekarza i podobno krew nie doplywa jej czasem do mozgu i dlatego mdleje... Chcialbym jej jakos pomoc ale nie wiem jak... Lekarze sa praktycznie bezradni, mowia ze to przez dojrzewanie (we wrzesniu bedzie miala 16 lat). Dodam jescze ze ona ma astme, bierze leki wziewne.
Jakis lekarz powiedzial jej ze to moze byc padaczka. Niedawno jeszcze miala takie bole i omdlenia ze jak sie ocknela to rece bardzo szybko trzesly sie jej rece. Zaczynala plakac, nie wiedziala co sie dzieje, co sie stalo, dlaczego lezy, przeciez stala...
Lekarz rodzinny przepisal jej krople, z ulotki pasuja bardzo dobrze do jej objawow, ale jakos nie bardzo pomagaja. Jutro napisze jak sie nazywaja.
Prosze o jakies sugestie, cokolwiek, pomozcie...



