Witam,
Ja mam również problem z gardłem, zaczęło się to w zeszłym roku. Generalnie nie mam żadnych konkretnych objawów po prostu boli mnie gardło(palenie, na zmianę ze swędzeniem i szczypaniem), mam powiększone migdały i węzły chłonne w tym roku jeszcze pojawiły się zatkane uszy. Na początku sama próbowałam się leczyć domowymi sposobami i pastylkami na gardło wszelkiego rodzaju, niestety nic nie pomagało. Kiedy wybrałam się do laryngologa stwierdził, że nie jest to angina i przepisał mi Ospen co skończyło się wizytą na pogotowiu, ponieważ okazało się, że jestem uczulona na penicylinę. Dostałam zastrzyk odczulający i na tym się skończyło. Migdały nadal były powiększone, z resztą tak samo jak węzły i ten nieznośny ból, który budził mnie w nocy. Jakoś przetrwałam zimę (wtedy gardło tak nie bolało) i od nowa się zaczyna jak już pisałam tym raczej jeszcze co chwila zatykają mi się uszy. Jak poprosiłam lekarza rodzinnego o skierowanie na jakieś badania kontrolne i sprawdzenie tego, usłyszałam, że skierowania się wydaje jak są podejrzenia poważnej choroby i dostałam pastylki do ssania. Być może ma to duże znaczenie, że dwa lata temu moja mama miała stwierdzonego gronkowca złocistego i usuwane migdały. Chciałabym się dowiedzieć czy powinnam od lekarza dopominać się o skierowanie na jakieś konkretne badania, bo ten ból jest strasznie uciążliwy i jeszcze te zatkane uszy:/
Za wszelkie rady będę bardzo wdzięczna:)




