Przeglądałem różne fora medyczne i uznałem, że to jest najodpowiedniejsze do tego wątku.
Chyba to trwało od jakiegoś roku, prawe jądro zrobiło się twarde, zbagatelizowałem to. Jednak przy okazji wizyty u lekarza pierwszego kontaktu poprosiłem o skierowanie do urologa. Wspomnę, że jest to kobieta i trochę speszyłem się kiedy zapytała, " a co się dzieję" , skierowanie otrzymałem 1 marca zanim się zarejestrowałem minęły 2 tygodnie, dzwoniłem do kilku szpitali w moim mieście, a mieszkam w Bydgoszczy i najwcześniejszy termin znalazłem na 21 maja. Przez ten czas czekając na wizytę do urologa zauważyłem, że jądro się powiększyło choć nadal mnie nie bolało jednak odczuwałem jak mi coraz bardziej zaczęło ciążyć i wtedy pojawił się niepokój
21 maja wizyta u urologa
urolog młody lekarz no to lekka ulga ale i tak już nie odczuwałem wstydu, mowie mu w czym tkwi problem, kazał zdjąć spodnie pomacał i jego diagnoza, że to bardzo poważna sprawa, że to prawdopodobnie rak jądra i że jądro będzie trzeba osunąć, odrazu wypisał mi skierowanie do szpitala na którym w miejscu rozpoznania napisał po łacinie "tu testis dex" (dzisiaj już wiem, że tłumaczy się to jako: tu (tumor) - guz testis - jądro dex (dexter) - prawe) kazał mi jeszcze przyjść w poniedziałek (ponieważ to byl piątek) do szpitala na oddział urologi przez weekend starałem się zupełnie o tym nie myśleć.
w poniedziałek stawiłem się w szpitalu gdzie ten sam lekarz zrobił mi badanie USG po którym oświadczył, że nie ma wątpliwości że to nowotwór jądra i jądro trzeba szybko usunąć od razu również mi wypisał skierowania na RTG płuc i pobranie krwi do zrobienia badań jakiś markerów
kiedy wróciłem do domu i mama spytała mi się co lekarz powiedział nie wytrzymałem i rozryczałem się i taki stan szoku miałem do końca dnia nie byłem wstanie potrzymać łez
c.d.n



