Witam Serdecznie. Myślę, że tak jak większość z osób, które czyta ten tekst, przez znaczną część życia żyłem z przekonaniem, że choroba nowotworowa to coś strasznego, co dotyka innych ludzi. Nigdy jakoś nie zdawałem sobie z prawy, że ja również mogę paść jego ofiarą... Ale do rzeczy:
Końcem kwietnia br. wyczułem u siebie zgrubienie na lewym jądrze, przestraszyłem się, że to może być nowotwór, (jestem po przebytym wnętrostwie, co znacznie zwiększa ryzyko raka). Udałem się do urologa, wykonano USG, ale okazało się, że to jedynie zwapnienie, do tego lekarz uspokajał, że w obrazie USG wygląda ono zupełnie odwrotnie do nowotworu. Widząc jednak, że nie jestem spokojny zaproponował, żebym wykonał markery. Z BHCG, AFP i LDH jedynie BHCG było nieznacznie powiększone, ale po kilku~nastu dniach pojawiły się nowe zmiany. Udałem się ponownie do lekarza, poddał mnie konsultacji. Konsultujący lekarze stwierdzili również, że to zwapnienie, ale uznano, że dla mojego dobra i świętego spokoju lepiej usunąć jądro. Zaproponowano mi, że mogę sobie wstawić implant (tak dla komfortu psychicznego i lepszego samopoczucia - co jest myślę zrozumiałe dla większości facetów)
Udałem się do szpitala w innym mieście w celu usunięcia jądra i wstawienia implantu. Urologa przyjmującego mnie do szpitala zaniepokoił delikatny wzrost BHCG (2.52 - z ref.: Mężczyźni <2) i wahał się czy nie poczekać z wszczepieniem implantu na wynik badań histopatologicznych. Po naradzie z kolegami po fachu doszli do wniosku, że nie ma takiej potrzeby i zrobią to za jednym zamachem.
29.07.2010 odbył się zabieg (Amputatio testis sin. et implantatio prothesis testis. Dreinage' scroti lateris sin.) i w tym momencie dla mnie zaczęły się schody... Jądro zostało usunięte przez mosznę, a z tego co wiem to stanowi duży problem w przypadku nowotworu jądra. (pytanie dla znających temat: dlaczego?)
W wypisie napisano:
"Pacjent lat 25 został przyjęty do oddziału dnia.. celem leczenia operacyjnego - usunięcia zanikowego jądra lewego i wszczepieni protezy jądra. Dolegliwości wystąpiły przed wieloma laty po operacji lewostronnego wnętrostwa w dzieciństwie Na podstawie (...) rozpoznanie jak powyżej." Tj.
rozpoznanie:
"POOPERACYJNY ZANIK JĄDRA LEWEGO /po leczeniu wnętrostwa w dzieciństwie/"
i ani zdania na temat ew. zwapnienia...
I nie byłoby tak źle gdyby nie wyniki histopatologiczne:
"Jądro 4x2x2,5 cm guz przy osłonce 1 x 1x 1,2 cm, biały
Carcinoma embryonale testis sinistri, pT1.
Nowotwór nacieka osłonkę białawą, ale jej nie przerasta.
Nasieniowód, linia cięcia i najądrze wolne od rozrostu nowotworowego.
W zachowanym utkaniu jądra cechy zaniku"
Powyższe wyniki otrzymałem pon. 16.08., następnego dnia byłem już u onkologa, nie miał dobrych wiadomości. Powiedział, że nie jest dobrze i bez chemioterapii się nie obejdzie - otworzył szeroko usta kiedy się dowiedział w jaki sposób chore jądro zostało usunięte... Jestem już po dwóch TK (jamy brzusznej i klatki piersiowej). Jutro 22.08 będę miał wyniki obydwóch badań. Z tego co się dowiedziałem "za kulisami" to w jamie brzusznej i małej miednicy czysto! Zobaczymy jak będzie dalej....
Gdyby ktoś miał jakieś prognozy dla mnie to będę wdzięczny




