Witam serdecznie,
Po tytułach postów nie znalazłam nic co mogło by mi pomóc dlatego zakladam nowy temat i mam nadzieję,że sie nie pomyliłam.Mam nadzieję,że nie zanudzę swoim postem ale mam dużo do napisania.Chciałabym napisać jak najwięcej szczegułów aby otrzymać pomoc.
Mój problem jest następujący.Mam synka(4latka) i córeczkę(2 latka).W ich rozwoju widzę coś nie tak.Mówi się,że dziewczynka rozwija się szybciej od chłopca ale u moich dzieci tego nie widać.
W rozwoju synka wsyzstko było idealnie do momentu aż dziecko powinno w danym wieku samodzielnie np pić z kubeczka,robić siku do nocnika czy zacząć mówić.Rodzice nas uspokajali mówiąc,że jest chłopcem,że każde dziecko rozwija się w swoim czasie itp.Tak też było.On nie chciał abyśmy go uczyli-poprostu sam pewnego dnia napił się z kubka,zrobił siusiu do muszli(bo do nocnika nie chciał),i zaczął łapać słowa,sam z dnia na dzień ubrał sie.Nie chciał powtarzać po nas wyrazów-sam mimowolnie po usłyszeniu jakiegos wyrazu poprostu je powtórzył.Wtedy my szczęśliwi biliśmy mu brawo i prztulaliśmy.W tym momencie powtarza sylabami ale tylko 2,3 razy a potem mówi,że już nie chce.Jednak nie mówi tak jak mówią dzieci w jego wieku a nawet młodsze.Lubi programy dla dzieci,w których np się rysuje.Wtedy sięga blok i kartki i widać,że chce tak jak w tv.Jednak mimo iż wyciąga ten sam kolor kredki co w programie to nie porafi nawet przy naszej pomocy tego narysować(a są to proste rzeczy typu szlaczek,kółko,kreska).
Więc jeśli chodzi o niego to czy mam się czym niepokoić?Czy on jest typem dziecka,które wie ale nie chce nam tego pokazać?Jak inaczej można pomóc dziecku w nauce mówienia?
Jeśli chodzi o córeczkę to z nią jest dużo gorzej-tak mi się wydaje.Ona szybciej jak synek zaczęła siadać,chodzić,trzymać sama butelkę.Tylko poza tym nic.Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie:mała dziewczyna,której wszędzie pełno,która biega,sama schodzi i wchodzi po schodach(stromych),zawsze uśmiechnięta-taka mała uśmiechnięta biegająca kuleczka.Problem w tym,że
-nie mówi nic(oprucz ta,ta a jak powie szybko to jej wyjdzie tata),
-nie reaguje na swoje imie(kiedyś reagowała przez jakiś czas a teraz nic)
-wydaje mi się,że nie wie co jest dobre a co złe,nie reaguje jak mówimy "nunu"-a jak postawimy na swoim to płacze a raczej krzyczy
-nie reaguje na "masz","daj","chodź" itp-tak jakby wogóle nas nei rozumiała i nie słuchała.
Czasmi sobie żartowaliśmy,że ona ma swój świat bo potrafiła sama się sobą zająć,biegała i śmiała sie sama do siebie patrzac w sufit.Już mi nie jest tak do śmiechu bo nic się nie zmienia.Ona wciąż tylko biega,śmieje się-nawet czasami ma ataki śmiechu(bo siedzi sobie a za chwilę zaczyna się śmiać jakby ktoś ją gilgotał).
Tyle o ile synek rozwijał się naprawdę w soim tempe,chociaż i tak wydaje mi się,że za długo to córeczka z pewnością nie.
Może wspomnę jeszcze,że nie chorowałam będąc w ciąży,synek jak był mały miał tylko astmę dziecięcą a córeczka jak do tej pory nie była chora w ogóle.Nie uczęszczają do przedszkola ponieważ mieszkamy poza krajem od 1,5 roku i dziećmi jakiś czas opiekowała się dobra znajowa jeszcze z PL,wiec także kontaktu z dziećmi jako tako też nie mają.Obecnie czekamy na miejsce w przedszkolu i mam obawy przed zaklimatyzowaniem się w nim dzieci i opinią opiekunów.U synka zauważyłam znaczną poprawę po zamontowaniu polskiej telewizji ale u córeki nic się nie zmienia.
Barzdo proszę o pomoc albo wskazówki



