Witam! na poczatek chcialam podkreslic ze nie uwazam ze mam schizofrenie bo raczej moje objawy o niej nie swiadcza ale mam inne o ktore sie niepokoje i chcialam was prosic o rade czy jestem normalna, i czy sa to objawy jakiejs choroby... otoz zaczne od poczatku moje dziecinstwo raczej nie nalezalo do zbyt przyjemnych moi rodzice sa alkoholikami czasem zdarzalo sie im cpac... od zawsze byly awantury ojciec trafial 2 razy do szpitala psychiatrycznego wykrytu u niego ostra psychoze alkoholowa, matka super tez nie byla... pierwszy objaw ktory zostal mi do dzis to wiem moze to sie wyda smieszne ale od dziecinstwa biegam od sciany do sciany lub chodze najczesciej wlaczam muzyke i potrafie tak skakac/ biegac przez pare godzin wtedy skupiam sie i mysle... najczesciej wyobrazam sobie jakies rzeczy/historie ktore nigdy nie mialy by miejsca, robie tak codziennie,jezeli z kims siedze to nie czuje potrzeby tego ale gdy jestem saam to robie tak codziennie czuje sie jakbym miala ADHD wtedy, po drugie nastepny objaw ktory wyda sie smieszny ale mam 20 lat a spie z matka w lozku bo boje sie duchow ciagle wydaje mi sie ze gdy zamykam oczy ktos na mnie patrzy jakis duch czy cos, gdy mam zasnac sama w pokoju to paralizuje mnie strach, nieraz gdy siedze sama w pokoju wydaje mi sie ze ktos w nim jest oprocz mnie i patrzy na mnie, wiem ze to absurdalne ale nie potrafie sie od tego uwolnic nieraz dostaje nagle leku ze ktos siedzi obok mnie o otwieram drzwi od pokoju.Nastepnie mam tak ze nie mam nigdzie zdjec bo wydaje mi sie ze zdjecia patrza na mnie tak samo jakas postac na okladce gazety np dlatego nie wywieszam zdjec... wiem ze to nie jest prawda ale i tak wydaje mi sie tzn wyobrazam sobie ze one sie patrza na mnie, w mlodosci zdarzaly mi sie jakies pojedyncze epizody ze np wyobrazalam sobie ze pluszaki na mnie patrza, albo balam sie do lustra spojrzec ze cos w nim jest albo do szafy musialam zagladac czy w niej nikt nie siedzi mimo ze wiedzialam ze tak naprawde nikogo tam nie ma czasem przed snem musialam krzyzowac palce bo wydawalo mi sie ze jak tego nie zrobie to stanie sie cos zlego... itp. w wieku 16 lat matka wyslala mnie do psychologa z powodu okaleczania sie , od 8 lat okaleczam swoje cialo, psycholog wyslala mnie do psychiatry stwierdzono u mnie depresje ale to nie prawda bo ja nie mam depresji!! na ogol jestem osoba bardzo usmiechnieta mam duzo znajomych nie jestem samotna nie mam zadnego uczucia pustki wiec jak ktos taki jak ja mialby miec depresje? teraz jest lepiej bardzo rzadko sie tne, jeszcze jedno uczucie mam czasami otoz jestem bardzo wrazliwa gdy ktos mnie nawet lekko wkurzy to od razu mam taki odruch ze placze, ale np gdy jest mi smutno to z reguly tego nie robie czasem wydawalo mi sie ze jak stalo sie cos w moim zyciu zlego to powinnam bardziej to przezywac, mam chlopaka i wydaje mi sie ze nie umiem kogos kochac... sama juz nie wiem jestem bardzo niezdecydowana w moim zyciu..w szkole nie uczylam sie najgorzej tylko jestem bardzo olewcza nie chodzilam czesto do szkoly bo mi sie nie chcialo czasem nie wiem skad to mi sie bierze ze np potrafilam nie pojsc na mature albo obrone technika bo mi sie nie chcialo.. zalosne prawda?kazdy mi mowi ze robie wszystko na ostatnia chwile..nie slysze zadnych glosow, ani nie mam omamow i jeszcze jedno do poznego dziecinstwa mialam moczenie nocne i do tej pory strasznie zgrzytam zebami w nocy.Co do snu to usypiam w ciagu 1-2 h, czesto czuje sie ospala.mam bardzo wyczulony zmysl sluchu przeszkadza mi wszystko gdy probuje usnac musze miec idealna cisze,powiedzcie mi czy to sa objawy jakiejs choroby? z gory przepraszam ze sie tak rozpisalam ale z reguly duzo mowie... bardzo prosze was o rade....
Witam cię Autoagresja20 mnie się wydaje choć nie jestem specjalistą że to może być wczesne stadium depresji lub schizofrenii szczególności wskazują na to objawy jak stwierdzenie ze ktoś na ciebie patrzy albo że czujesz obecność kogoś kogo niema no jeszcze te lęki przed zaśnięciem . A co do twojej przeszłości to nie ma to znaczenia dla tej choroby ponieważ dotyka ona zarówno osoby z bolesnymi doświadczeniami jak i z pozytywnymi. Moją radą w tej sytuacji jest udanie się do specjalisty i opowiedzenie mu tych objawów tak będzie lepiej niż czekać na ostatnią chwilę bo lepiej jest zapobiegać niż leczyć .
ehh sama nie wiem, najgorzej jest wlasnie przed zasnieciem potrafie sie prawie udusic pod koldra bo musze byc cala zakryta bo wydaje mi sie ze jak chocby noge wystawie to cos mi jej dotknie itp.nie znam sie na tym ale nie wydaje mi sie ze to depresja mimo iz nawet psychiatra tak stwierdzil 4 lata temu i musialam brac leki nie pamietam niestety juz nazwy, dlatego ze ja nie chodze smutna non stop , nieobecna itp slyszalam ze tym sie objawia depresja, wstyd mi isc do psychologa i opowiedziec o tym bo to dosc smieszne objawy jakos nie moge sie przemóc, a co myslisz o tym bieganiu od sciany do sciany? probowalam cos znalesc na ten temat ale nic nie znalazlam..?
Najpierw chciałem ci napisać żebyś się nie wstydziła iść do psychologa czy psychiatry na pewno nie będą się śmiać a mogą pomóc w tej sytuacji . A co do tego biegania od ściany do ściany to nie wiem ale pamiętam jak miałem początkowe stadium schizofrenii to miałem zajawkę na boks to znaczy puszczałem muzykę chodziłem po pokoju i zaczynałem boksować :-)
Wcale ta choroba nie atakuje nagle lecz jest stopniowe pogorszenie stanu zdrowia tak że można się w tym pogubić i dlatego moim zdaniem powinnaś zareagować już teraz a nie czekać na pojawienie się psychozy bo w moim przypadku czekałem aż to przejdzie ale się nie doczekałem i wylądowałem w szpitalu a później jest ciężko powrócić do normalnego życia. A co do tych objawów to myślę że to od dzieciństwa mnie męczy zawsze byłem zamknięty w sobie , lękliwy , apatyczny, wrażliwy obojętny na wszystko miałem czasami też myśli samobójcze uważałem iż życie jest do dupy od najmłodszych lat choć pochodzę z dobrego domu , raz było lepiej raz gorzej ale mnie się wydaje że jednak było więcej tych złych dni . W wieku 20 lat nastąpił przełom zacząłem otwierać się na ludzi miałem kolegów i ogromne poczucie humoru ale to trwało tylko rok a później było stopniowo gorzej znowu zacząłem obojętnieć na wszystko zamykać się w sobie w późniejszym etapie nie mogłem spać i jeść miałem lęki zacząłem być podejrzliwy izolowałem się tuż przed psychozą miałem wrażenie że ktoś obok mnie stoi i że ludzie o mnie gadają . W trakcie psychozy miałem głosy to znaczy słyszałem złośliwe śmiechy i szyderstwa pod moim adresem miałem też po***ane myśli .
Ja tez nie uwazam zeby to byla depresja, raczej jakas choroba psychiczna, ktora ma podloze z dziecinstwa. Male dzieci boja sie nocy, chca spac z mama, wydaje im sie, ze zdjecia i zabawki wodza za nimi oczami, ja tez tak mialam. Ale to przechodzi, a u Ciebie nie przeszlo. Bieganie i skakanie po pokoju, to tez raczej nie jest normalne, no chyba, ze to lubisz. Samookaleczenia- to na pewno nie jest normalne, mysle, ze to chec zwrocenia na siebie uwagi. Wyglada to troche jak choroba sieroca, ktora u Ciebie nie minela wraz z wiekiem. Mysle, ze powinnas sie udac do dobrego psychologa, opowiedziec mu wszystko (jak lekarz moze Ci pomoc, skoro nie zna tak waznych objawow), moze zaleci jakies leki "uszczesliwiajace", moze skieruje Cie na zajecia w gropie, a moze stwierdzi, ze to sprawa dla psychiatry. Koniecznie psycholog! Pozdrawiam.
no wlasnie a ja nie jestem zamknieta w sobie ani nie chodze smutna, nieobecna itp no chyba ze cos mnie wkurzy to tak choc bywam czesto zobojetniala .Jak to jest slyszec te glosy? nie da sie od nich uwolnic? mama mojego chlopaka choruje na schizofrenie paranoidalna mam nadzieje ze to nie jest dziedziczne?
Blackkursus tez mi sie tak wydaje, chyba jednak pojde do tego psychologa choc mam tez obawy ze zamkna mnie gdzies na leczenie ale to chyba w ostrych przypadkach tylko zamykaja? co do tego skakania to nie wiem czy to lubie w sumie to jest jak przymus jakis niechce tego ale musze to robic a czy to lubie to nie zastanawialam sie nad tym, choroba sieroca czyli co masz na mysli?
To taka choroba u dzieci z patologicznych rodzin, bardzo czeste u dzieci gdzie w rodzinach wystepuje problem alkoholowy. Przyczyna jest brak kontaktu emocjonalnego z rodzicami, a szczegolnie z mama. Objawy u malych dzieci to tzw. "bujanie sie" i brak umiejetnosci utrzymania emocjonalnych wiezi. Troche mi sie to skojarzylo z Twoim skakaniem po pokoju i problemem z wyrazeniem uczuc do swojego chlopaka. Ja nie jestem specjalista, takze nie moge Ci powiedziec co to jest. Wydaje mi sie, ze to problem z dziecinstwa. Pozdrawiam.
A poza tym poczytalam sobie na temat samookaleczen. Czesto wystepuje u dzieci, ktorych ojciec stosowal przemoc w rodzinie. Nie pytam. Twoja sprawa, ale to tylko swiadczy o tym, ze potrzebujesz pomocy psychologa. Dobra decyzja. Trzymaj sie cieplutko.
no to mozna rzec iz dobrze wyczytalas;] ale co do sprawy samookaleczen to jak czytalas zapewne we wczesniejszym poscie bylam u psychologa potem u psychiatry ale nic nie pomoglo, byc moze to wina lekarza w ogole mnie nie rozumial, nie pytal o moje odczucia itp tylko co sie zdazrylo ostatnio, co slychac i czy znow sie cielam i jakies bezsensowne rady w stylu podrzyj sobie gazety zamiast sie pociac i leki po ktorych czulam sie jak roslina, chyba juz z tego samego nie skorzystam, pozdawiam.