Witam!
Ostatnimi czasy zaintrygowały mnie pewne myśli/zachowania. A mianowicie, czy jest to normalne i w czym ma swoje źródło natłok pewnych myśli niemal nie do opanowania? Już tłumaczę co mam na myśli.
Weźmy taki przykład: Stoję na czwartym piętrze, na tarasie i mam nieodpartą ochotę wyjść za barierki i skoczyć. Nie umiem opisać dlaczego nachodzi mnie taka ochota. ABSOLUTNIE NIE SĄ TO MYŚLI SAMOBÓJCZE! Bardzo lubię życie. :-D
Bądź: stoję i rozmawiam z osobą i nagle nachodzi mnie obłędna ochota, żeby uderzyć tę osobę z pięści w twarz lub pocałować ją całkiem bez powodu. Tak jest bez względu na to co mówi i jaki jest mój stosunek do tej osoby. :-)
Może Wy też mieliście kiedyś takie odczucia? :-)
Nie chcę się stylizować na chorą psychicznie. Po prostu intryguje mnie to, w czym może mieć podłoże i czy takie myśli występują w każdego?
Może się to nasilić w przyszłości do stopnia nieopanowanego? Czy po prostu to taki okres w moim życiu?



