Mam z sobą poważny problem od jakiegoś czasu. Nie potrafię kontrolować swych myśli i swych obaw. Jestem mężczyzną 22 lata, leczyłem się już psychiatrycznie na depresję i tiki nerwowe, brałem hydroksyzynę i coś jeszcze, już nie pamiętam co. Depresja zawsze była spowodowana nieodwzajemnioną Miłością. Potem się skończyło, byłem w 2 letnim związku, który wyleczył mnie z depresji. Gdy się zakończył byłem obojętny na cały świat, aż do momentu gdy niecały rok później znów się zakochałem, szczęśliwie i jest mi bardzo dobrze. Ale nie potrafię kontrolować swych emocji. Gdy tylko jedna drobna rzecz jest nie w porządku, ogarnia mnie ogromny paniczny strach, myślę o tym cały dzień i nakręcam się bardziej i bardziej aż nie wytrzymuje i wybucham płaczem. Boję się czegoś i przez to właśnie to się dzieje. Ale jak ma zatrzymać te myśli? Jak żyć normalnie bez 24 godzinnego stresu? Mój strach dotyczy przede wszystkim utraty partnerki, boję się tego tak bardzo, że na samą myśl me oczy zalewają łzy. A gdy zawodzę ją w jednej drobnej kwestii, która też jest wynikiem mojego stresu, cały dzień staje się czarnym myśleniem o tym problemie.
Czy powinienem znów brać leki? Z tikami mimo że wracały poradziłem sobie siłą woli. Ale ze strachem nie potrafię...





