Witam mam 17 lat i moje życie zamienia sie w koszmar...
jeszcze niedawno byŁo wszystko ok ale niedawno wszystko zaczeŁo tracić sens.Dwa lata temu zŁapaŁa mnie zimowa depresja ,w lato puściŁa...rok temu znowu to samo ,a pozniej znowu przyszlo lato ,i sobie wszystko poukladalem ,lecz teraz znowu mamy zime...ostatnio kumpel namówiŁ mnie żebym zapaliŁ z nim marihuane ,miaŁ być to pierwszy raz.Wszystko byŁo w miare ok zjaraliśmy...minęŁo 30 min ,po czym on stwierdziŁ że idzie już do domu...i wtedy sie wszystko zaczeŁo zŁapaŁy mnie duszności ,trafiŁem do szpitala ,a w nim dostałEM cos na uspokojenie.MinąŁ tydzieŃ ,robili mi EKG, spirometrie ,badanie krwi ,badanie neurologiczne. I nic. Nic niewykryli. Dodam że już w szpitalu mnie to zmartwiŁo do tego stopnia ,że wydawaŁo mi sie że wariuje ponieważ każdy dziwny dźwięk ,jak choćby wiercenie wiertarki w pokoju obok mnie przerażaŁo i wydawaŁo mi sie że inni tych dźwiękÓw niesŁyszą...WyszedŁem ze szpitala ,a że paliŁem papierosy (po których mnie dusiŁo ,gdy zapaliŁem) to rzuciŁem .Po okoŁo tygodniu, zŁapaŁy mnie wszystkie objawy jak w przypadku nerwicy tzn: duszności;uderzanie krwi do gŁowy (tylko raz) bóle w klatce piersiowej ,bóle gowy ,serca ,strach iwgl. Ale od paru dni mam dziwne uczucie ,tak jakbym miaŁo mnie zaraz zparaziŁować...jakbym miaŁ zaraz runąć...a mam już tego dosyć pomimo że czasem przez troche jest dobrze. Odnosze wrazenie jakbym miaŁ sie zaraz pogubić w ruszaniu rękoma ,i chociaż wiem że narazie dzieje sie to tylko w mojej gŁowie ,to itak sie boje. To takjakby zaraz lewa ręka miaŁa stać sie prawą i odwrotnie...czasem jest mi lepiej ,a wręcz tak dobrze że sie śmieje kiedy pomyśle o tych objawach ,wcześniej baŁem sie tych duszności ,bardzo sie ich baŁem ,ale teraz je wręcz olewam ,bo to jest priorytetem.9/10 mojemu dniu towarzyszy to uczucie ,więc niemoge tego nazwać atakiem.CaŁe dnie siedze sam w domu bo moja matka pracuje...kiedy już niewytrzymuje jade do niej do pracy ,i jakoś powoli przechodzi.Boje sie że to moze być nowotwór ,boje sie że to może być coś z gŁową ,bo przeżyŁem już 2 wypadki samochodowe ,jeden w 2004 drugi zaś w te wakacje...i boje sie że to zaawansowany stan shizofremi...ALE NAJBARDZIEJ BOJE SIE ŻE TO SIE ZARAZ STANIE ,że sie naprawde pogubie ,i strace panowanie nad rękoma...a niewiem skąd ten strach ,byŁem już dwa razy u psychologa ,ale jakoś mi to niepomaga, wręcz przciwnie...Niewiem co mam dalej robić...boje sie że niedŁugo wykończy mnie to psychicznie
PROSZE O JAKIEKOLWIEK <RADY ODPOWIEDZI LUB SUGESTIE :((



