Ponieważ jest to mój pierwszy post na tym forum, więc witam.
Nie za bardzo wiem od czego zacząć... więc...
Zaczęło się to jakieś pół roku temu. W szkole byłem narażony na ogromny stres... wiadomo, sprawdziany, oceny itp., itd., . Otóż stres był tak ogromny, że dosłownie dostawałem drgawek... nie mogłem utrzymać nóg, rąk i głowy w miejscu! Później zaczęły się lęki związane z kontaktami z innymi ludźmi. Bałem się między innymi o to, że zostanę ośmieszony, odrzucony itp. Po ok. 3 miesiącach tych lęków stało się coś dziwnego. Pewnego wieczoru wróciłem ze szkoły, po całym dniu "stresów". Naprawdę nie wiem jak to opisać...zacząłem się czuć, jakby cały świat był za szybą. W pierwszych dniach ciężko mi było odróżnić sen od jawy. Spoglądając w lustro, często zadawałem sobie pytanie, czy to na prawdę ja! Teraz już się do tego trochę przyzwyczaiłem, ale nadal jest mi ciężko. Czas płynie jakby szybciej... cały świat wydaje mi się jakiś nierealny. Poza tym, wraz z tym "odrealnieniem", pojawiło się i lekkie otępienie!
Proszę Was, abyście wyjaśnili mi, co się ze mną dzieje! Mam już tego dosyć... nie chce mi się żyć.
Sory za błędy ort. i językowe, ale sami wiecie... w takim stanie, w jakim jestem...




