Witam wszystkich. Mam tyle myśli w głowie, że nie wiem od czego zacząć.
Z roku na rok moje życie ciągle się pogrąża, zapytacie w czym? W nerwach, bezsilności, bezczynności, w strachu, w obawach. Niby teraz jest taki świat!?
Mam 25 lat, jestem mężczyzną. W wieku 14 lat miałem problemy z żołądkiem, tak wtedy myślałem. Żołądek i jelita tylko reagowały na bodźce - nerwy. Bałem się iść do szkoły bo nic nie umiałem z matmy, pani od polskiego wyżywała się na mnie itp. Szkoła średnia minęła pod patronatem nerwów i w strachu. Czy akurat teraz mi sie nie zechce na kibel. Do szkoły zachodziłem, przebierałem się w szatni, wracałem do domu 750m na kibelek. Bałem się iść na lekcję. Na studiach psychologicznych odkryłem, że cierpię na IBS Zespół Jelita Drażliwego (choroba wynikająca z psychiki). Zanim to sobie uświadomiłem, przebadałem się: krew, mocz, kał, gastroskopia. Zacząłem zażywać tabletki, które nic nie pomagały. Przez to rzuciłem studia, zamknąłem się w sobie, zacząłem więcej palić, pić i tyć.
Pierwszy problem polega na tym, że mam stany lękowe w momencie, gdy znajduję się w miejscu, gdzie nie ma toalety, lub np. nie mogę z niej skorzystać: stojąc przy kasie w markecie, leżąc u dentysty, stojąc w korku. Powiem Wam szczerze nauczyłem się z tym żyć, jest ciężko no ale jakoś trzeba funkcjonować.
Kolejny problem to moje nerwy, denerwuję się bardzo szybko, często wręcz wybucham i nie dam sobie nic przetłumaczyć. Straciłem wielu kolegów i koleżanek. Po zrezygnowaniu ze studiów zacząłem pić. Najpierw dla zabawy, żeby było fajnie. Później częściej, częściej, zawsze wieczorami, nigdy w dzień. Piłem nawet sam, wiele razy. Mogłem dłuuugo trzeźwieć, bo nie pracuje w tygodniu. Udawałem, że jest ok, ale nie było. Po tym nasiliły się nerwy... I wiecie co jeszcze? Po wódzie zacząłem lunatykować!!!! Zacząłem wychodzić na klatkę, żeby sie odlać, sikałem do zlewu, na balkon...wszędzie. Zawsze rodzice mnie holowali do łóżka. Po wódzie urywał mi się film, często nic nie pamiętałem. A jak mnie na kamerę nagrali, gdy byłem pijany to chciałem zapaść się pod ziemię. Po kilku latach picia, upijam się dwoma piwami, kilkoma kieliszkami wódki, nie umiem przestać, ciągle pije do prawie nie przytomności.
Jak sądzicie, co mi konkretnie dolega? Nerwica, fobia, alkoholizm? Jak się z tego wyleczyć? Czy ktoś mi może pomoć?




