Witam!
Mam pewnien problem, który mnie zaniepokoił. Zdarzało mi się tak już dawno temu, jeszcze w LO, ze robiło mi się słabo z głodu. Czasem cięzko było wytrwac do końca lekcji, czy pójść na czczo na badanie krwi. Teraz mam 25 lat, pracuję, robiłam badanie krwi, morfologia, OB, mocz - ok. Wyszedł lekko podwyzszony poziom cholesterolu 5.34 mmol/l [norma 5.2], glukoza 5.08 mmol/l [norma 3.89-5.83]. lekarka I kontaktu zasugerowała problem z tarczycą, ale skierowania na TSH nie dała, stwierdział, że nie mam żadnych objawów, i żeby w razie czego zrobic prywatnie.
Od pewnego czasu mam objawy, które sa coraz bardziej niepokojace: jak tylko czuję głód, raz zaburczy mi w brzuchu, od razu niemal zaczynają mi się trząść ręce, jest mi zimno, bardzo słabo, dzwoni w uszach. Musze szybko coś zjeść, bo chyba bym zemdlała. Dzieje się tak nie tylko z rana, ale także po obiedzie, gdy od posiłku minie jakiś czas. Oczywiscie najszybciej wracam do normy po zjedzeniu czegoś słodkiego, jak zjem co innego musze dłuzej czekac na efekty, zjadam np. obiad i czuję jakiś niedosyt, potem to mija.
Nie wiem czy takie objawy są niepokojące, moze tak po prostu mam? Jednak w ostatnim czasie bardzo sie to nasiliło i występuje prawie kazdego dnia, niezaleznie czy ejstem w domu i spokojnie czekam na obiad, czy pracuję. Bardzo prosze o poradę.



