Witam, jakiś czas temu tj, coś koło kwiecień/maj w pracy uderzyłem się w dłoń zabolało lecz chwile później bolało mniej więc pomyślałem że to stłuczenie w czerwcu (05.06.2007) będąc na urlopie poszedłem do ortopedy ponieważ bolał mnie ten nadgarstek (ból przy zginaniu nadgarstka w dół i górę o 90 stopni i dziwne uczucie przeskakiwania kości przy ruchu kciuka, czasem kciuk sam przeskakiwał przy obracaniu ręki) lekarz zdiagnozował pęknięcie kości łódeczkawatej. Po ośmiu tygodniach został zdjęty gips (rękawiczka balowa) tj, 26 lipiec obecnie wracają mi wszystkie opisane wcześniej objawy wraz z tym że nie mogę wygiąć dłoni na zewnątrz (nie potrafię zrobić pompki). Po zgięciu dłoni do dołu czuje ból na końcu kości promieniowej u nasady tej kości (okolica tabakierki anatomicznej) również w tym miejscu czuje przeskakiwanie (kości lub ścięgna) przy odwracaniu przedramienia.13sierpnia mam kolejną kontrolę u ortopedy. Pytanie moje brzmi czy może lekarz błędnie zdiagnozował uraz czy też może to są zwykłe objawy pourazowe po złamaniu kości łódeczkowatej?czy też może udać się wcześniej do ortopedy?
Ps. pozdrawiam i liczę na wyczerpującą odpowiedź w temacie




