Witam.
Moja Pani laryngolog stwierdziła, że cierpię na naczynioruchowy nieżyt nosa(trwa to juz 3 lata, spływająca wydzielina do gardła non-stop) i nie potrafię/my sobie z tym poradzić. Za każdą wizytą dostaję nowe leki(wszystkie na ulotce opisane są jako lekki przy allergicznym nieżycie nosa). Testy na allergie są negatywne. Mam wrażenie, że lekarz nie bardzo wie jak mi pomóc i kurczowo trzyma się leków na allergię. Obecnie biorę Allertec oraz Avamys(przepisane przez ową Panią doktor). Nie widzę żadnej poprawy, a na dodatek 3-5 razy dziennie puszcza mi się krew z nosa.
Nie ma normalnych leków na to schorzenie?tylko allergeny? Nie mam ochoty iść już do tej doktorki bo widzę jej bezsilność i brak wiedzy, ponadto traktuje mnie jak ''śmiecia" twierdząc, że każdemu coś spływa do gardła, a ja sobie niepotrzebnie szukam problemów. Zmiana laryngologa nie wchodzi w grę(przynajmniej do 12 sierpnia, wtedy kończę 18 lat).
Miałem robiony wymaz z gardła, rtg zatok oraz testy allergologiczne(nie stwierdzono nieprawidłowości)
Wiem, że ta dolegliwość jest ciężka do wyleczenia ale nie niemożliwa. Dlatego proszę Was o jakiekolwiek sugestie jak mam walczyć z tym PROBLEMEM może znacie jakieś niekonwencjonalne sposoby albo lekarstwa, których lekarze nie przepisują.
Może lekarz postawił złą diagnozę, czy mogę cierpieć na refluks? może nie chodzi wcale o nos, a o gardło. Jak myślicie?
PRZEPRASZAM ZA TAK "OBFITĄ" ROZPISKĘ, ALE CHCIAŁEM SZCZEGÓŁOWO OMÓWIĆ MÓJ PROBLEM.
PROSZĘ O POMOC!



