Witam, mam nietypowy problem, który zaczyna mnie już trochę męczyć. Moje objawy to przede wszystkim uczucie mrowienia zlokalizowane w okolicy czoła (głównie na środku). Z moich obserwacji wynika, że to mrowienie ma jakiś związek z pulsowaniem na czole. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że to pulsowanie jest u mnie jakby odruchem - mogę je sam wywołać. I nie jest to mój wymysł, tylko mogę sam ujrzeć to w lustrze - skóra głowy na czole się porusza (jest to takie drganie w stylu drgania powieki). Pokazałem to również mojemu ojcu i on również to zauważa. To pulsowanie, drganie czoła pojawia się, gdy puknę w czoło (coś w stylu pojedynczego puknięcia w drzwi). Robię to z umiarkowaną siłą i praktycznie za każdym razem można zauważyć pewnego rodzaju "skurcz" na czole. Czasami również jest to zupełnie samoistne (bez żadnego pobudzania). Podejrzewam, że uczucie mrowienia jest z tym w jakiś sposób powiązane.
Stąd moje pytanie, co to może być? Czy po prostu jest to coś na zasadzie, że "ten typ tak ma", czy może być to objaw jakiś problemów z nerwami? Pojawiło się to w sumie już ponad pół roku temu, w czasie wakacji ustało (a przynajmniej nie myślałem o tym). Czy może to być jakiś objaw nerwicy? Czy nerwica może dawać objawy widoczne gołym okiem (bo nie jest to na zasadzie, że sobie to wmawiam - to po prostu każdy może u mnie zauważyć)? Czy może jest to jeszcze coś innego? Jeżeli ktoś miałby jakieś pomysły, proszę o radę.



