Ja jestem właśnie chora na mononukleozę zakaźną.
Nie ma typowego leczenia na tą chorobę jedynie stosuje się środki doraźne np.proszki na gorączkę lub coś na ból gardła.
Przy antybiotyku występuję wysypka.
Na początku jest jej mało. Ale nawet jak się od razu odstawi antybiotyk to już nic nie da, ona nie zniknie od razu. Nasili się (to normalne) a przy lekach odczulających (np.clemastin) powinna zniknąć od 3 do 5 dni.
Mojego przypadku nie zdiagnozowano w zakaźnym gdzie byłam lecz dopiero w szpitalu gdzie mnie odesłano ze względu na dużą leukocytozę bo lekarz który mnie konsultował powiedział że w swojej karierze przy mono. nie widział takiej leukocytozy (50tys. w tym 45 tys atypowych co okazała to się że te atypowe to odczynowe czyli spowodowane wirusem). Wcześniej w tym szpitalu leczyłam się w poradni hematologicznej. Przyjęto mnie na oddział onkologii/hematologii i dopiero tam rozpoznali problem. Parodia. A test na mononukleozę wyjdzie poprawnie dopiero po 2 tyg.trwania choroby bo dopiero po takim czasie powstają przeciwciała. Mi powiedziano tylko jedno: powinnam się cieszyć że mam mononukleozę niż inną chorobę hematologiczną. :)
Ta choroba to nie jest taka tragedia, ja ze względu na powikłania leżałam 4 dni w szpitalu (bo mam jeszcze problemy z krwią i wątrobą). Groźna jest ona dla osób które są przewlekle chore.
Ona ma tylko groźną nazwę ale to nie jest jakiś wyrok czy koniec świata.



