Mój ojciec miał w dzieciństwie poważny wypadek.
Ma uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy i odkąd pamiętam choruje na schizofrenie paranoidalną.
Przez całe moje dzieciństwo byłam świadkiem jego lęków i chorych wymysłów (podsłuchy w domu, oskarżenia że coś przekazuje ...nie pamiętam dokładnie). Po jednym z ataków kiedy to rozwalał młotkiem ściany i sąsiedzi wezwali policję...w niedługim czasie trafił do szpitala na hospitalizację. Były to lata 90 - te i wtedy nie trzeba było (chyba) zgody chorego na leczenie. Wrócił ze szpitala odmieniony, na krótko bo po jakim czasie miał myśli samobójcze i trafił do szpitala na własną prośbę.
Wrócił i zaczęła się gehenna....co jakiś czas miał napady złości, robił awantury ale nie dochodziło do rękoczynów. Po jakimś czasie niestety oskarżył moich dorosłych braci o podkradanie leków co skończyło się kolejną hospitalizacją. Brat aby uniknąć bitki z moim ojcem zadzwonił po pogotowie, a ci zabrali go do szpitala. Aby został w szpitalu dłużej musieliśmy jechać do sądu który zadecydował o dalszym leczeniu taty w szpitalu. Podczas tej hospitalizacji po dwóch tygodniach hospitalizacji usłyszałam od pani doktor że nie może trzymać pacjenta dłużej w szpitalu kiedy ten nie wyraża na to zgodny. Jak to przecież sąd zasądził inaczej!!!! No cóż uparła się wypisała i ojciec wrócił do domu....
Od tego czasu jest coraz gorzej a mi się już wyczerpały pomysły i cierpliwość. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, ciągłe awantury, proszenie o cokolwiek. Ostatnio panowie z administracji przyszli ocenić stan balkonów w naszym bloku,mama wyraziła zgodę na remont balkonu. Dalej chyba nie muszę opisywać czym to się skończyło....awantura....zabronił mamie otwierania drzwi komukolwiek i kiedykolwiek!!! Włączyłam się w to i to chyba był błąd a może i nie sama nie wiem ale wybuchł agresją i prawie - zaznaczam prawie rzucił się do mnie do bicia. Mama się zerwała i zaczęła na niego krzyczeć. Skończyło się na szarpaninie.
Brat powiedział że w takiej sytuacji mam wzywać policję- czy to etyczne wzywać POLICJĘ na własnego ojca. Co w takiej sytłacji robi policja czy wzywa karetkę, zabiera delikwenta na posterunek, daje ostrzeżenie????
Pomóżcie co w takiej sytuacji mogłabym zrobić? Dodam że ojciec bierze leki ale nie działają na niego.
Pomóżcie, podpowiedzcie.
Z góry dziękuje.




