Witam
Moja mama ma 65 lat od lutego br.ma kłopoty z migdałami,co chwila się przeziębia zażyła już masę antybiotyków
-na początku był antybiotyk wziewny <niestety nie pamiętam nazwy> miesiąc spokoju i znów antybiotyk Amotaks,potem Doumox,następnie Metronidazol
Na jednym migdale utrzymuje się cysta wielkości połówki wiśni,czasem boli przy połykaniu,pozatym utrzymuje się brzydki mokry kaszel, uczucie duszenia na spaniu, od czasu do czasu ból ucha i powiększony węzeł chłonny,brak gorączki,był robiony wymaz z gardła wynik to STREPTOCOCCUS VIRIDANS NEISSERIA SP
robiona też była morfologia i ob
- morfologia jest w normie ale ob jest podwyższone-wynik 40
Nie wiemy już co robić,leki prawie w ogóle nie działają cysta z migdała nie znika lekarz mówi że w tym wieku wycinanie migdałów jest ryzykowne że można dostać krwotoku,że piekielny jest bol itd
Ale skoro leki nie pomagają to co robić? Laryngolog daje tylko recepty na mocne antybiotyki,a one nie działają o zabiegu mówi że jest ryzyko,więc jak? Pić dalej leki tak jak lekarz kazał?
Co do zabiegu to ile będzie trzeba być w szpitalu? Znalazłam klinike gdzie wypuszczają już na drugi dzień a to chyba troszkę za szybko....Poradźcie co robić niepokoi nas ta cysta i to że infekcja prawie że nie znika.......po tylu lekach
chyba najlepiej będzie usunąć te migdałki....miał ktoś taki problem w tym wieku?
Od paru dni mama znów bierze antybiotyk Ospen 1500 poprawy nie ma a jest jeszcze gorzej na migdałkach tworzą się białe naloty bardzo złe samopoczucie i osłabienie brak apetytu poci sie a gorączki nie ma.......
Co robić pomocy



