Witam
Jakiś miesiąc temu poszedłem do lekarza z następującymi objawami:
ból gardła, kaszel, ogólne osłabienie.
Stwierdzone zostało zapalenie gardła i dostałem Bactrim Forte. Po wybraniu leku gardło przestało boleć, ale po 3 dniach od odstawienia znowu zaczęło boleć, a kaszel jak był, tak jest do tej pory. Więc kolejna wizyta u lekarza i usłyszałem że nic mi nie jest i dostaje jakiś syrop na kaszel, podobno samo przejdzie. Kolejny tydzień i kaszel taki że nie da się ze mną porozmawiać, bo nie por tafie minuty wytrzymać nie kaszląc, tym razem napady kaszlu są już tak silne że kończą się wymiotami (niedużej ilości białej gęstej mazi). Tym razem dostaje na rano Deflegmin, a na noc Diphergan i Acodin. Mija kolejny tydzień i dochodzi do tego wszystkiego ból w klatce piersiowej. Boli po prawej stronie, początkowo poniżej linii żeber (trochę jakby przepona), później zaczęło się przemieszczać w górę i teraz boli tak jakby pod żebrami. Ból pojawia się zwykle z wieczora, jak wstaje rano to nie boli, jednak nie ma tak dobrze i szybko zaczynam odczuwać ból. Boli mnie przy kaszlu, głębokich oddechach i najbardziej jak zdarzy mi się ziewać. Kolejny raz usłyszałem że nic mi nie jest i że dalej mam brać leki które dostałem tydzień wcześniej.
Moje pytanie brzmi, co mam zrobić w takiej sytuacji, bo to nie wydaje mi się normalne:-(



