Witam muszę się przyznać, że czuję się strasznie. Całe 9 miesięcy byłam pod kontrolą lekarską, wszystko było w porządku. Termin porodu miałam wyznaczony na 27.11.2009 jednak po kilku badaniach USG lekarz zmienił termin na 05.12.2009.W pierwszy wyznaczony termin byłam na badaniu kontrolnym i wszystko było książkowe(moje ciśnienie, tętno dziecka). Pan doktor stwierdził, że jak w razie nie urodzę w terminie to teraz spotkamy się 07.12.2009 i wtedy podłączymy KTG. Jednak tak się nie stało. Dnia 05.12.2009 rano przestałam czuć ruchy dziecka, przestraszona pojechałam do szpitala. Lekarz przyjmujący na oddziale stwierdził śmierć płodu. Mój Aniołek przyszedł na świat tylko po to, żeby się z nami pożegnać.Podejrzewano, że jest owinięta pępowiną, ale tak nie było i węzła na pępowinie też nie było. Do tej pory nie mogę dojść do siebie mimo opieki psychologa. Nasuwa się dużo pytań bez odpowiedzi. DLACZEGO? CO SIĘ STAŁO ? JAKI POWÓD? Córeczka ważyła 3400g i mierzyła 57 cm. Po miesiącu otrzymaliśmy wynik sekcji zwłok, z którego nic nie wynika "noworodek martwo urodzony bez wad wrodzonych". Pozdrawiam
Bardzo Ci współczuje,gdybym znała słowa które by Cię pocieszyły,na pewno napisała bym ich tutaj cale multum,ale tak nie idzie....ale wkleję Ci wiersz,to są jakby słowa do Ciebie.Pozdrawiam .
Mamo nie płacz bardzo cię proszę Przecież trzeba abym stąd odszedł Pójdę aby się już spotkać z Panem W twojej pamięci mamo pozostanę Nie płacz kochana że stąd odchodzę Będę na ciebie czekał tam z Bogiem Będę się modlił wspólnie z aniołami Abyśmy się razem tu kiedyś spotkali Odchodzę radosny i nic mnie nie boli Sam Jezus przy śmierci mojej tu stoi Mnie więcej niczego tutaj nie trzeba Mamusiu ja ufam że pójdę do nieba
Witam po przejściu, które jest dla mnie bardzo ciężkie udało mi się zajść w ciążę .Obecnie jestem w 6 tyg, ale tak bardzo się boję. Ginekolog twierdzi, że nie ma najmniejszego powodu do obaw ,i że nerwy to teraz najgorszy doradca, ale chciałabym żeby wszystko było w porządku tym bardziej,że do dnia dzisiejszego nikt nie umie mi wytłumaczyć powodu śmierci mojego Aniołka. Pozdrawiam
Napewno bedzie wszystko dobrze.. musisz byc dobrej mysli.. mojej siostrze tez zmarla coreczka, zyla tylko godzine, lecz ona miala kilka wad wrodzonych.. mimo to siostra szybko zdecydowala sie na drugie dziecko.. tez nie obylo sie bez komplikacji, dziecko urodzilo sie ze zwichnietymi bioderkami.. Maly przeszedl kilka powaznych operacji.. dzis ma 5 lat i biega, jest radosnym i zdrowym dzieckiem.. tylko czasem musi byc dodatkowo rehabilitowany.. milo patrzec jak z dnia na dzien maly zdrowial.. jest oczkiem w glowie calej rodziny.. Niestety takie przypadki sie zdazaja..dlaczego nie wiem..kiedys ktos mi powiedzial ze Bog zsyla cierpienie na tych ludzi, ktorzy potrafja je udzwignac.. moja siostra byla bardzo silna.. choc co czula nie wiem dokonca.. Wazne jest by sie nie poddawac.. zobaczysz Twoje malenstwo bedzie zdrowe..Musisz miec nadzieje.. Trzymaj sie cieplutko.. :))
Marzenko z całego serca zyczę Ci wszystkiego dobrego! Trzymam strasznie mocno kciuki za Ciebie i za Twoje maleństwo! Mam nadzieję, źe za około 8 miesięcy będziemy się wszystkie cieszyć Twoim szczęsciem :)
Witam piszę do Was, bo znowu się boję. Na początku lipca byłam na usg, które pokazało, że jestem w trzynastym tygodniu ciąży, i że z maluszkiem wszystko ok. Teraz byłam na wizycie kontrolnej u lekarza i stwierdził, że powinnam już czuć ruchy dziecka(ale bez paniki) , jednak tak nie jest. Według miesiączki jest to 20 tydzień ale według usg 18. Zaczynam się znowu bać. Dał mi na kolejne usg na 1-go września, ale ja do tej pory zwariuję jak nic nie poczuję.Pamiętam, że w poprzedniej ciąży też późno poczułam pierwsze ruchy. Pozdrawiam
Nic się nie martw bo tylko zaszkodzisz maluszkowi. Ja pierwsze ruchy poczułam w 22 tygodniu. Ciesz się ciążą a ruchy na pewno niebawem poczujesz, jak na usg było wszystko dobrze to nie ma czym się martwić jedne kobiety czują wcześniej inne później. Trzymam kciuki za Ciebie i dzidzie :)