W zasadzie miałem problem, gdzie założyć ten temat....
na forum neurologicznym, laryngologicznym, hematologicznym...
ale niech będzie, że to jednak tu opiszę swój przypadek <jako że laryngolog był pierwszym lekarzem do którego zgłosiłem się ze swoimi objawami>...
a więc, jeśli chodzi o mnie...mężczyzna lat 27, waga circa 80 kg...
Moje problemy zaczęły się dobre 3 lata temu, od wizyt u internisty...objawy wskazywały na zapalenie zatok, więc dostałem leki, które miały je zwalczyć plus kazano mi zrobić wymaz z gardła i nosa...efekt wymazu był taki że stwierdzono gronkowca złocistego o wzroście miernym <?>...dostałem jakiś antybiotyk, zdaje się że był to dalcin...nic się nie poprawiło więc udałem się prywatnie do laryngologa.... poskarżyłem mu się na gęsty katar, wydzielinę spływającą po ścianie gardła, i uczucie chłodu w prawym policzku i w ogóle prawej części ciała <do stóp włącznie> lekarz zadał antybiotyki i zlecił rtg zatok..po dwóch tygodniach kolejna wizyta, która skończyła się przestawieniem rtg zatok <zatoki wyszły w normie> a lekarz powiedział że to nie jest sprawka zatok..;|
Tak więc wróciłem do swojego internisty...i zaczęliśmy robić badania krwi...zaznaczę co jest dziwne że w przeciagu tych 3 lat robione miałem badania dosyć często...i w zasadzie wszystkie wyniki odnośnie poszczegółnych parametrów były dobre...poza limfocytami...od trzech lat bez przerwy mam limfocyty w widełkach 50-53%...i od trzech lat mam bez przerwy temperaturę oscylującą między 36,9 -37,2 <zwłaszcza wieczorem mam uczucie że tempertura jest wyższa>...
Lekarz zlecił więc badania specjalistyczne - u hematologa....gdy się do niego wybrałem dostłem skierowanie na liczne badania przeciwciał, które w większosć musiałem wykonać prywatnie <w kasie laboratorium zostawiłem około 250 zł> ;/...te badania były znowu w normie więc hematolog znowu skierował mnie do laryngologa, który nie stwierdził objawów zapalenia zatok...
problemy zaczęły się nasilać, co ciekawe tylko prawostronnie....objawem stał się ból stawów własnie prawej części ciała....zaczęło się od stawu kolanowego, potem problemy zaczęły się też w stopie i stawie skroniowo-żuchwowym po prawej stronie....od kiedy pamiętam miałem strzelające stawy ;-) ...ale akurat to strzelanie nigdy mnie specjalnie nie bolało....gdy zaczął się problem ze stawem kolanowym, polegał on na tym, jakby ten staw zaczął puchnąć i przestawał strzelać..;| w chwili obecnej gdy wykonuję przysiad w ogóle nie słyszę pracy tego prawego stawu, a dodatkowo szybciej się on męczy <np. przy jeździe rowerem>....generalnie jestem w stanie z tym funkcjonować, choć np. przy bieganiu czuję się tak jakbym mógł zaraz się przewrócić <dziwne uczucie twardości w kolanie>....w zwiazku z tym miałem robiony rtg który nic nie wykazał oraz badania biochemiczne na profil kostny...fosfataza alkaliczna jak i wapń wyszły w normie...
stawy zaczęły sę psuć tylko po jednej stronie... :-/ następnie przyszedł czas na stopy <gdy dziś patrze na nie z góry, gdy są złożone wydaje mi się że prawa stopa jest jakby opuchnięta...zwłaszcza poduszki>....jedynm z ostatnich stawów stał się staw w nadgarstku..początkowo przez pierwsze 4 dni, nie byłem w stanie nawet pisać na komputerze..po tym czasie jakby się nieco uspokoiło, gdy zginam nadgarstek słyszę jednak chrupanie, jakby kości o siebie obcierały...ale akurat bolesne to nie jest...
problemem jest jednak staw żuchowo skroniowy i to on powoduje największe problemy...od razu zaznaczę że nie wiem czy to co napisze zwiazane jest z chorobę tego stawu...otóż stopniowo od trzech lat zaczęły się nasilać bóle głowy po prawej stronie, uczucie opuchnięcia głowy, i puchnięcie prawej strony twarzy....zostałem z tymi objawami skierowany na chirurgię szczękową...i cóż..uzyskałem trzy różne diagnozy podczas każdej z trzech wizyt...tzn. najpier podejrzewano ślinianki...wykryto na usg nawet jakiś mały kamień...dostałem więc leki a po miesiącu na kolejnym zdjęciu usg kamienia nie było, ale bóle nadal były i się nasilały..;/ innym razem dostałem diagnozę neuralgii...lekarz powiedział iż trzeba okreslić czy jest spowodowana guzem czy nie....było to na ostrym dyżurze...gdy więc następnego dnia udałem się na wizytę, przyjął mnie inny lekarz...powiedziałem o tej neuralgii, ale znowu zaczęli mnie leczyć na ślinianki..;/ dostałem kolejne skierowanie na USG....nie wykryto ani guza ani kamienia w śliniance...ale są one powiększone do około 15mm <podżuchwowe> a węzły chłonne w tej okolice też są nieco powiększone....węzły chłonne szyi w normie....
dodam tylko że san uzębienia jest bez zarzutu, zęby leczone, wprawdzie mam wszystkie 4 ósemki, ale według lekarzy ustawione są dobrze..:)
gdy ostatnim razem udałem się na chirurgię i opowiedziałem o tym <pokazując usg ślinianek>....wykluczyli że to od nich...na początku zaczęli myśleć że to jakieś dziwne schorzenie, planowali endoskopie...ostatecznie przy otwarciu ust lekarz zauważył że prawy staw żuchwowy jest chory do tego stopnia iż powstaje przy otwarciu z boku taka duża gula..:( stwierdził że prawdopodobnie trzeba iśc z tym do ortodonta i uznał to za uraz główny który powoduje wszystkie objawy...zalecił nie przemęczać tego stawu...
problem jest jednak taki, żecałą prawą stronę mam opuchniętą....wygląda to groteskowo dosyć gdyż obrzęk zaczynasię na dole i kończy na górze...poza tym, co widoczne mam opuchnięty policzek...gdy rno się budzę często mam ból prawego oczodołu, a w ciagu całego dnia uczucie nacisku na to oko od środka....bóle zębów zwłaszcza górnych i uczucie jakby były one poluzowane....szwy na czaszce są jakoś dziwnie wybrzuszone, a ten jeden nad brwiąwystaje do tego stopnia, że mogę go przesuwać i słyszeć chrzęśzczenie <naciśniecie na niego wywołuje ból>...poza tym o ile kiedyś nie miałem zawrotów głowy po ćwiczeniach fizycznych, o tyle teraz mam....pojawiają się przy skłonach, czy też nagłym skręceniu szyi w jedną ze stron...dodam tylko że prawa strona szyi jest jakby utwardzona i skręcenie w tę stronę głowy powoduje jej ból...przy ruchach szyi słychać z kolei chrzęszczenie tak jakby nie wszystko było tam dopasowane..;/....w miarę dobrze jest tylko rano, tuż po pobudce <poza bólem oczodołu>....czuję wtedy tylko jakby coś było nie tak ze stawem żuchwowo skroniowym....ale potem gdy wstaje i zaczynam coś robić...zaczyna się ból głowy <a przede wszystkim uczucie puchnięcia>...każdy skłon powoduje uczucie jakby policzek i prawa strona głowy ciągnęły mnie w dół....najgorsze bóle głowy pojawiaja się podczas jazdy autobusem , pociagiem...czyli ogólnie w sytuacji potrząsania tą głową...pojawia się tż problem widzenia na prawe oko....obserwujac tym okiem mam wrażenie jakby obraz był za mgłą <słabiej między innymi widzę światło>
problem kolejny jest taki że od dwóch miesięcy, to samo co zaczęło się trzy lata temu po prawej stronie...zaczyna się robić z lewej strony...;/a więc staw kolanowy orz staw żuchwowo skroniowy...uczucie puchnięcia policzka, krwotoki tym razem z lewej strony <krótkie i nie obfite> to co spływa po tylnej ścianie gardła, często zawiera element krwi, podobnie jak przy dmuchaniu nosa w husteczkę w wydzielnie mogę zaobserwować krew< nie smugi lez tak jakby stałe elementy>...
Jeśli ktoś wie , lub może mnie naprowadzić choćby na to co to może być, lub z czymmoże być to zwiazane to będę wdzięczny...
:(
dodam tylko, że wybieram się do okulisty i laryngologa <myslę też o neurologu> - by nie było że po prostu skraże się na tym forum a sam nie robię nic by to wyleczyć...:)
P.S. przez cały ten czas mam bardzo niskie OB....tzn.2-3 mm....to chyba wyklucza stan zapalny..;/
będę wdzięczny za odpowiedzi i przepraszam z góry za długość mojego wywodu..pozdrawiam..:)



