Witam wszystkich zalęknionych i znerwicowanych. Ja bardzo boję się tłumu. Boję się , że zrobi mi się słabo i nie będę mogła wydostać się na wolną przestrzeń. Dlatego nie wsiadam do zatłoczonego autobusu, w kościele szukam miejsca przy drzwiach i.t.d. Gorzej jeśli takowego nie, ma wpadam w panikę i jedna myśl, uciekać jak najszybciej. Ale za trzy tygodnie mam komunię córki i już sie boję. Nie wiem jak to zniosę. Jak sobie poradzę z paniką. Lekarz przepisał mi ZOMIREN i Propranolol . Wcześniej brałam afobam ale nie widziałam różnicy. Może ktoś ma pomysł jak wytrzymać tą godzinę? Będę wdzięczna za rade.
Witaj ilbi :) Skoro masdz takie objawy to nie bedzie latwo w samym srodku kosciola....swietnie Cie rozumiem bo mam dokladnie to samo..a wlasciwie mialam,bo juz z wiekszoscia tych ograniczen sobie poradzilam! Chociaz dalej w tlumie,albo scisku czuje sie nieswojo! Potrafie jednak zapanowac nad panika! Posluchaj..leki napewno pomoga troche cie wyciszyc..ale napewno nie wylecza z twojej przypadlosci(agorafobia) bardzo polecam ci psychoterapie...to jedyna droga do odzyskania wladzy nad swoimi emocjami....no i praca nad soba! Na efekty tej pracy tzeba troche poczekac..ale zapewniam cie ze sa trwale! Jezeli chodzi o miejsce w kosciele podczas komuni corki...to radzilabym byc calkiem z przodu,albo z tylu...pod zadnym pozorem nie w srodku,wsrod otaczajacego tlumu! Pozdrawiam serdecznie!
Witaj Ilbi! Musisz wiedzieć jedno - bez względu na to jak bardzo się boisz, to NIC CI NIE GROZI, to tylko Twoja wyobraźnia podsuwa Ci te złe myśli. Już teraz zacznij mówić sobie, że kościół to bezpieczne miejsce i nic Ci tam nie grozi. Na pewno nie zemdlejesz. Powiedz sobie, że jesteś silna dla swojej córki, ona w tym dniu będzie bardziej wystraszona i zdenerwowana i będzie potrzebowała Twojego wsparcia. Jeśli mimo wszystko będziesz czuła, że nie dasz rady, to weź coś na uspokojenie. Jestem pewna, że dasz sobie radę. Powodzenia!!!
witam:) oj tez mam ten problem w kosciele niestety, a na komunie ide juz w ta niedziele! moja rada to albo sam tył albo sam przod i nie ogladam sie do tyłu by nie widziec tłumu i braku wyjscia, aaaa moze to smieszne ale ja jeszcze skupiam sie na modlitwie wszystko gadam co trzeba i spiewam jak szalona by zajac moje chore mysli:))))))))))))))) musimy przezyc!!!!!!!!!!!!pozdrowionka
Posłuchaj mnie moja Droga koleżanko. Sporo już przeżyłem choć mam dopiero 22 lata. Dużo by pisać. Dlatego mogę podzielić się z Toba Twoimi doświadczeniami. Na początku powinnaś sobie uświadomić, że tak na prawdę wszystkimi Twoimi zachowaniami i uczuciami kierują zniekształcone myśli i emocje. To jest taki przesadzony obraz powodujący przykre emocje i lękowe myśli. To nie ma kompletnie żadnego związku z realną rzczywistością. Chocbyś miała ogromny lęk, to wiec, że nie grozi Ci żadne niebezpieczęnstwo. To tylko nieuzasadnione myśli podnoszą Ci adrenalinę i chcą żebyś uciekała. A prawda jest taka, że o ile nie idziesz na wojne lub realnie nie grozi Ci śmierć to nigdy nie masz uzasadnionego powodu by tak właśnie się czuć. Musisz to sobie uświadamiać, musisz na każdym kroku myślec w pozytywny sposób. Na pewn trochę czasu Ci to zajmie ale jest to do zrobienia. Myśle, ze po 2 tyg. realnego myślenia panika zniknie. I przedewszystkim nie walcz z emocjami bo i tak wygraja. Zaakceptuj je, powiedz sobie odczuwam teraz duzy lek ale wiem, ze nie umre od tego ani nie stanie mi sie od tego zadna krzywda. To tylko emocje a emocje nie sa grożne. Wez gleboki oddech i wypusc powoli powietrze. A po tem zajmij swoj mozg czyms, Mozesz liczyc w pamieci od tylu od 100 do 1. Aby tylko nie myslec. Gdy te mysli Ci cos mowia, mozesz przykleic jezyk do podniebienia. Bedac na komuni skup się na tym za wszelka cene co jest na zewnatrz. Nie na swoich odczuciach. Mysl o tym jak Twoje dziecko ladnie wyglada, mow do siebie powoli w myslach a dasz rade. Pamietaj nie idziesz na wojne. Trzymam kciuki i pamietaj, ze nie ma porazki dopoki nie zamkniesz sie w domu i schowasz przed swiatem. Chowanie sie przynosi tylko wiecej leku, a pojscie naprzód choc jeden malutki krok to coś wspaniałego. Nie musisz byc od razu perfekcyjna. Pozdrawiam
Witajcie. Ja nie wiem czy mam agorafobię, moja przypadłość to boję się oddalić od domu - wcześniej od znanych miejsc - że nie zdąrzę do toaletygdy mi się zachce. Chodzę na terapię, mam nauczanie indywidualne, z domu wychodzę rzadko - chodzę do kościoła z lękiem... Czy to agorafobia znalazła ujście wmawianiem, że nie zdążę do toalety ? Strasznie się tego boję, mam nadzieję, że to jest wyleczalne. Co do twojego pójścia na komunie, ja bym na twoim miejscu pomyślał tak - jeśli też musisz iść do toalety, znalazł w pobliżu kościoła jakieś miejsce gdzie możesz bezpiecznie pójść - na pewno jest takie. I gdy się źle poczujesz, to poprostu najzwyczajnie w świecie wychodzisz- przecież każdy się może źle poczuć. Pozdrawiam VasqueS
ilbi napisał(a):Boję się , że zrobi mi się słabo i nie będę mogła wydostać się na wolną przestrzeń.
wyglada jak bardzo dobry plan na przyszłosc:) Zamiast tego wyobraź sobie siebie wsiadajaca dfo autobusu i jadaca spokojnie. Patrz na to cały czas z boku jak przebywasz cała trase a nastepnie powoli wchodz w swoja pozycje w autokarze. Podobnie z kosciołem. Dysocjacja sprawia ze człwoeik przestaje czuc strach i po prostu przeucza swoj system nerwowy. Daj znac jak to działa. VasqueS poniewaz to jest działanie na procesie Ty tez zrob to cwiczenie. Zobacz siebie w miejscu w ktorym czujesz lek. Potem mozesz to zwielokrotniac widzac siebi patrzacego na siebie, patrzacego na siebie... Powinno pomoc pozdrawiam:)
Bardzo dziękuje wszystkim za rady. Dobrze wiedzieć , że są jeszcze osoby , które też maja takie problemy. Mam też koleżankę , którą tez trapią takie leki i , która mnie rozumie. Ale tylko ona -inni patrzą jak na nienormalną. Byłam tez u psychologa , ale wyglądało to tak , że ja mówiłam, pani słuchała ale nie dała żadnej rady jak z tym walczyć . Za każda wizytę płaciłam 60 zł . Byłam 3 razy i doszłam do wniosku , że pani chodzi o kasę a nie o moje zdrowie. Więc zrezygnowałam. Z przodu nie mogę być bo przecież wszyscy patrzą tylko na mnie i czekają aż zasłabnę i wtedy będzie zamieszanie. Tak naprawdę to chyba właśnie boje się tego zamieszania reakcji. Kiedy obok jest ktoś kto wie , że to nie przyczyna fizjologiczna tylko moja psychik, jetem spokojniejsza bo się mną zaopiekuje. Najciekawsze jest to , że właściwie nigdy nie zemdlałam w kościele ale przez ten lek co będzie jeśli... serce bije jak szalone, nogi miękną , zaczynam się pocić i to jet koszmar. Ktoś kto tego nie przeżył nie jest w stanie zrozumieć. A tu niestety kościół mały pełno ludzi na zewnątrz, większość mnie zna nie ma się gdzie ukryć, te pytania Co ci jest? źle się czujesz? i.t.d. Tu dziecko w kościele a ja gdzieś wychodzę, uciekam . Co za matka?! i.t.p Inaczej jest w obcym kościele tam nikt mnie nie zna i nie interesuje się tym co robię jestem spokojniejsza. Spróbuje metody k23 ale łatwo nie będzie. Pozdrawiam wszystkich spanikowanych.
Potrzebna ci psychoterapia,nauczysz się jak radzić sobie z lękiem,wizyta u psychologa i terapia na NFZ,poszukaj w swoim mieście Poradnii Zdrowia Psychicznego:)twój lęk ma przyczynę,a ty musisz ją poznać,jeżeli będziesz leczyć tylko objawy,będziesz się męczyć całe życie,lepiej "poszperać"w sobie i uciąć męczarnię:)
libi przechodziłąm to dwa lata temu też miałam komunię córki kościół to z daleka omijałam i omijam a musiałam siedzieć w drugiej ławce zaraz za córką i wiesz co zrobiłam kupiłam wiązankę kwiatów ( kwiatki co miały dużo płatków ) i kiedy frania mnie zaczęła męczyć zaczęłam liczyć płatki a później kocha lubi szanuje... wiem że to kościół ale chciałam ją odgonić udało się a w torebce miałam buteleczkę zimnej wody niegazowanej w razie wu a kościół malutki wszyscy znajomi aż pękał w szwach od ludzi ( to samo co u ciebie ) ale udało się po później też zaczęłam sobie wmawiać że jestem tu dla córki , że ona też się boi i jest zdenerwowana , jestem po to aby jej pomóc i do dziś się zastanawiam jak ja dałam radę ALE DAŁAM JESTEM WIELKA !!!!
Dzięki Patusia. Fajny pomysł. Ja w kościele chodzę na chór tam jest kilka osób albo tylko organista i siedzę sobie przy drzwiach . Zawsze mogę wyjść na schody a tam już nie ma nikogo. Więc jest to dla mnie ratunek. Nie muszę siedzieć za córką ale jednak gdzieś niedaleko. Wezmę też leki i postaram się przetrwać.
mnie czeka za rok komuniia syna dziś już myśle jak to bedzie że oczywiście nie dam rady i takie tam.Fajnie że wam się udało przetrwać też bym tak chciała ja mam ogólnie lęk przed wyjściem z domku czyli przed tłumem też.Moja pani psychiatra powiedziała że u mnie jest agorafobia i lek przed lękiem ups troszkę tego się nazbierało i mnie męczy.Biore leki też mam doraźnie afobam ale codziennie biore mozarin i jeszcze jeden fluoaxol nie pamietam nazwy
wiecie co ja tez mialam takie cos najczesciej w banku np stałam w kolejce i juz miałam podchodzic do okienka a tu nogi miekkie,serce wali,niepokój ,lęk i mysle zaraz pierniczne wiec chodu na dwór i teraz własciwie niewiem co mi to dawało przeciez na dworze tez są ludzie,ale wtedy tak miałam i to sie nasilało i w kosciele i w kolejce do lekarza,...wszyscy siedzą,rozmawiają a ja mysle jezu kiedy ja prysne stąd,...teraz po syropie z soli jaki pilam i wizytach u psychiatry juz tego sie pozbyłam ale to było okropne rezerwowałam miejsce na wylocie tuz przy wyjsciu albo w kolejkach siadałam na krzesle mówiąc ze zle sie czuje,teraz wiem ze to był lęk.