Jestem w innym mieście i wydawałoby się że to powinno mi pomóc stanąć na nogi ale tak nie jest. Tu, uświadamiam sobie dopiero moje "braki" i przepaść jaka dzieli mnie od "zwykłych" ludzi. Jak bardzo zostałam skrzywiona. Uciekam od ludzi i nie potrafię nawiązać na dłużej żadnej znajomości. Wszystko tylko na chwile a potem ucieczka. W pracy tez wytrzymałam tylko 1,5 miesiąca i uciekłam. Nie mogłam dłużej wytrzymać grania przed ludźmi kogoś kim nie jestem.
Witam Dorotka !!!Zmiana ...nowy avatarek !!!! Mam nadzieje że i Ty się zmienisz "zmądrzejesz" i przestaniesz "kumplować sie "z Franią:)))))
Witam Cię Malina!!! Wiesz co ja to najpierw to wysłałabym Twoja mamę do psychologa to ona jest bardziej chora od Ciebie!!!! Zgrozo!!jak to czytam nie chce mi się wierzyć ze mogą być tacy ludzie!!! Nie zważaj na nic tylko pomyśl o sobie Ty jestes dorosla i masz prawo żyć swoim życiem!!!!!i decydować sama a nie tylko pod dyktando . Wybierz sie jak najszybciej do psychologa i walcz o siebie!!!!! Odetnij się od zaborczej mamy , im wcześniej tym lepiej to wszystko jej wina ze taka jestes uzalezniona i niesamodzielna!!! Pozdrawiam i życze sily do walki o siebie!!! Pisz tu wszystko postaramy Ci pomóc :))
Terka dziękuje za tego posta, wreszcie uśmiech zagościł na mojej twarzy:) Dorotka jakie mam objawy nerwicy? Wszystkie możliwe. Lęk przed ludźmi, brakiem akceptacji, przed chorobami, boję się cokolwiek zrobić bo mam wrażenie że wszystko co zrobię popsuje i zostanę wyśmiana, 20 razy dziennie myje ręce, mam zawroty i ostre bóle głowy, mroczki przed oczami, duszności, wszystko mnie boli- od nóg po brzuch, kręgosłup po serce, nos, głowę. Nieraz czuje że boli mnie dusza, że pęka mi serce. U lekarzy jestem kilka razy w miesiącu- u różnych. Robie badania i nic- wszystko ok. Z tego wynika że mam dodatkowo nerwice wegetatywną. Poza tym od kilkunastu lat licze w głowie zdania ktore usłyszę- rozdzielam je po 3 litery i układam do 21. Jak brakuje jakiejś litery do 21 to dokładam jakąkolwiek żeby wyszło 21. Hmm dziwne co? Jakby tego było mało mam obsesję na punkcie wszystkiego co wiąże się z tematem śmierci. Nie tylko myślę o swojej śmierci i wymyślam w głowie coraz to nowe choroby które mnie zapewne dotyczą, ale wszędzie widzę świat umarłych. Gdzie nie spojrzę tam układają się jakieś czaszki, cyfry, twarze... i wmawiam sobie że to na pewno jakiś znak, że ta cyfra lub czaszka oznacza śmierć. Niekoniecznie moja ale czyjąś. Non stop myślę o zmarłych. Często nawet czuje ich obecność... Nieraz się zastanawiam czy ja na pewno żyje czy może mi się tylko tak wydaje? To tak w małym skrócie i nie wszystko O_o
no a ja po dluższym mieszkaniu u brata dzisiaj wylądowałam w domu i wiecie co? nie umiem sie tu znaleźć!!!!!!!!!!! bo chce byc tam i pomimo iz tez mialam lęki ale czułam wolność i przestrzen a tutaj w domu ciężko mi byc dzisiaj ehhh
Najważniejsze to uświadomić sobie że w domu nie czeka nas nic dobrego. Smutne to ale prawdziwe. Ja to wiem, bo za każdym razem jak wyjeżdżam z domu czuję ulgę ale jednocześnie poczucie winy (przez kłótnie). Im więcej będziemy miały swoich spraw i przyjaznych nam ludzi poza miejscem zamieszkania, tym bardziej będziemy czuć się tam potrzebne i pewne siebie. Jedno jest pewne (przynajmniej w moim przypadku)- u mnie w domu już nigdy nic nie zmieni się na lepsze. Zawsze będę tam traktowana jak do tej pory. I dlatego zamierzam się zmienić JA, domu i matki już nawet nie próbuje.
Malina bardzo dobrze myślisz!!!! Ty sie zmieniaj ,rodziców już nie zmienisz...:( Zobaczysz jak nabierzesz pewności siebie i poczujesz się bardziej samodzielna to łatwiej Ci bedzie funkcjonowac:)) Zobaczysz ta szara rzeczywistosc nabierze barw,wiem coś o tym jak jest przykro gdy najbliżsi nie rozumieją sprawiają przykrość i sprawiają bol.. Pisz tu latwiej Ci bedzie zapanowac nad sobą; słowa leczą:)) Jeszcze rodzice jak zauwazą ze radzisz sobie bez nich to da im troszke do myślenia. Ja mam córki staram się je zrozumieć teraz mi wychodzi a było różnie nie zawsze bylo miedzy nami dobrze bo ja miałam problem ze sobą. Jednak byla taka różnica że ja wiedziałam ze muszę popracować nad sobą .. POwodzenia głowa do góry; będzie dobrze.:)))
Masz rację Terka, będę nad sobą pracować żeby kiedyś być szczęśliwa. Nawet nie chce mi się nikomu udowadniać mojej dorosłości i tego że sobie radzę, chce to zrobić wyłącznie dla siebie. Szukam dobrego psychoterapeuty i od tego zacznę:) Mam przeczucie że ten rok będzie przełomowy bo bardzo tego chcę:) Pozdrawiam.
Witam dziewczyny :) Malinko walcz...bo warto! Swiata ani niektorych ludzi nie zmienisz....trzeba sie poczuc egoista i pomyslec o sobie...a nie czuc sie odpowiadzialnym za wszystkich swoich bliskich....oni juz wybrali,to smutne ale co moglas to juz pewnie zrobilas!
Dorotko widze ze zakosztowalas juz zycia bez rodzicow i spodobalo ci sie :) wykorzystaj to doswiadczenie(mieszkania u brata) i zrob krok dalej...sama widzisz ze tak jest lepiej! a strach,niepewnosc i lek...jeszcze jakis czas bedzie....wszystko co nowe na poczatku nas przeraza! A wszystko przez to ze nie wierzymy w siebie! teraz juz wiesz co dla ciebie dobre i nie boj sie na zapas! zeby pokonac nerwice trzeba sie ciagle przelamywac i udowadniac sobie...ze potrafie :)
eh teraz tylko Krysiu jestem juz w domu pracuje a ciagle napiecie i lęki i myśli mnie przytłaczają ja zaczynam juz mówic że to nie nerwica , juz nie mam siły słyszec o konfliktach płakac mi sie chce że nie moge jak inni ludzie funkcjonowac normalnie załamka :(
Dorotko...to nie mysl ciagle o tych konfliktach! Jestes jak jestes i taka sie zaakceptuj! Wiem i rozumiem ze jest ciezko....ale zeby uzyskac wewnetrzny spokoj trzeba sie troche napracowac i upasc pare razy....po to zeby sie wzmocnic! Nic na sile!!! teraz nie wiele mozna zdzialac bo i pora roku troche nie ciekawa i senna...krotkie dni,zimno ,ciemno! Wiec wrzuc sobie na luz i sprobuj narazie tylko pozytywnie myslec,wzmocnij sie a reszta ....nie postrzezenie sama przyjdzie :) Kazdy jest inny i troche inna ma sytuacje i problemy...zaufaj sobie i daj sobie czas....tylko spokojnie...dasz rady :) U mnie te wzloty i upadki trwaly wiele lat....dzisiaj nie zaluje niczego....bo wiem ze mialy swoj sens! Nerwica przewartosciowala cale moje zycie i teraz dopiero zyje tak calkiem swiadomie....ciesze sie kazdym dobrze przezytym dniem i doceniam to jak nigdy wczesniej ;)
pieknie to napisałaś zresztą jak każdy Twój post jest naprawde świetny i trafny a także super podnosi na duchu dziekuje za wsparcie i chęć napisania kilku słów do mnie , z pozytywnym mysleniem u mnie cienko i to wiem ze objawy to tłumia ale staram si eile moge
Tak samo myśle jak Krysia teraz to az tak na siłe nie walczcie z nerwica tylko powoli ..wiosna będzie tą odpowiednią porą bo większego rozpędu:) Ja długie lata walczylam z nerwicą i pracowalam nad soba ale warto było teraz tak bardzo się cieszę z najmniejszego drobiazgu i zyje pełną życia... Jestem naprawdę zadowolona a bylam kłębkiem nerwow.. Tak ze starajcie się zółwim krokiem tylko wytrwale i rezultat murowany.. Będzie dobrze pozytywne myślenie ...