Witam!
W styczniu br spadłam z niedużej wysokości - około 1m, może 1,5m. Upadłam na bok. Ponieważ uderzyłam ręką w metalowe obramowanie regału, była siniutka i spuchnięta. Po dwóch tygodniach zupełnie przeszło. Problem utrzymuje się z kolanem, tej nogi na którą upadłam. W nogę zaczęły mnie łapać skurcze, a kolano bolało głównie gdy schodziłam ze schodów. Potem zauważyłam, że w tym kolanie coś chrupie i strzela. Poszłam do lekarza internisty w kwietniu, że zbyt długo się to utrzymuje. Dał Diclac i glukozaminę. Powiedział, że jak po dwóch tygodniach nie przejdzie do ortopedy. Zaczęło się robić co raz gorzej (w pracy muszę ostatnio trochę dźwigać pewnie to ma wpływ) i poszłam na początku maja do ortopedy. Kazał brać dalej glukozaminę, smarować Diclakiem i pić Nimesil. Jak za trzy miesiące nie przejdzie do kontroli, bo stwierdził, że takie urazy się długo goją. Ostatnio byłam u internisty - standardowo po receptę na leki, które biorę stale, powiedziałam o kolanie. Stwierdziła, że warto zrobić prześwietlenie, a jak nic nie wyjdzie to USG. Zdziwiłam się odbierając wynik prześwietlenia: Zmiany zwyrodnieniowe w obrębie lewego stawu kolanowego z towarzyszącą artrozą rzepkowo-udową.
Mam 34 lata chciałabym, aby kolano mi jeszcze trochę posłużyło. Czy te leki, które mam wystarczą? Czy powinnam pójść do lekarza wcześniej niż za wyznaczone trzy miesiące?
Bardzo proszę o podpowiedź.
Pozdrawiam
zuzia_sz




