Witam serdecznie mam 27 lat, urazu kolana prawego nabawiłem się około 10 lat temu.
Wyglądało to tak, że podczas gry w piłkę zostałem potrącony (w sumie delikatnie) w kolano. W momencie gdy kolano było wyprostowane siła uderzenia skoncentrowana była dokładnie w miejscu łączenia kości. Doskonale to pamiętam, że od razu wstałem i poczułem, że coś jest nie tak, przewracałem się i nie wiedziałem czemu. Czułem się dziwnie, nienaturalnie od razu wiedziałem, że to nie jest stłuczenie. Lekarz stwierdził skręcenie kolana i włożył mi nogę od kostki do końca uda w gips. Po ściągnięciu gipsu odczuwałem dolegliwości takie jak: napięte ścięgna, niestabilność kolana w pewnej płaszczyźnie i uczucie jakby pełności kolana (ściągano mi płyn, który nagromadzał się w stawie). Miesiące mijały noga dochodziła do siebie, ścięgna się rozluźniły, nadmiar płynu się oczywiście wchłonął jednak kolano pozostało niestabilne. Nie rozumiałem co mi jest i raz po raz w momencie gdy ewidentnie potrzebowałem stabilności nogi prawej podczas powiedzmy sytuacji sam na sam z bramkarzem kolano zginało się w nienaturalnym kierunku i w tym momencie jakby kość tarła o kość. Ból w tym momencie był nie do wytrzymania, płakałem jak dziecko i około tydzień był wyciągnięty z życiorysu, bo kolano puchło. Postanowiłem zrobić artroskopię. Tak też się stało i okazało się, że wszystkie więzadła są całe natomiast mam ubytek chrząstki kolana. Kolano w środku zostało wyczyszczone z wszelkich pozostałości tkanek uszkodzonych. Przechodziłem różnego rodzaju rehabilitacje, jakieś masaże wodne, naświetlanie laserami. Babcinka moja kochana zasponsorowała mi nawet 5 zastrzyków wstrzykiwanych do stawu nie pamiętam nazwy tego specyfiku ale łączny koszt to było około 1000 zł więc jeden zastrzyk to 200 zł (nie trzeba być geniuszem z matmy :)) Od tamtej pory praktycznie nic się nie zmieniło, pogodziłem się z tym, że już nigdy nie wsiądę na rolki czy łyżwy. Nauczyłem się z tym żyć, jedną formę aktywności zacząłem zastępować inną. Pokochałem rower, tai chi, nordic walking. Dobrze rozwinięte mięśnie nóg pozwalały mi unikać dalszych urazów. Ale cały czas czuję, a nawet doskonale wiem w którym miejscu kolano jest niestabilne. Moje pytanie jest takie czy jest sposób na rekonstrukcję ubytku chrząstki po tak długim czasie? czy stabilizator coś tu pomoże jak to nie jest sprawa więzadeł? z góry dziękuje za pomoc. ps. bardzo chciałbym jeszcze choć raz pojeździć na rolkach.




