Witam.
Moja córcia ma prawie 5 miesięcy. Cały czas karmiłam ją piersią ale od 2 tyg. nie karmię, gdyż stwierdzono w posiewie mojego pokarmu bakterię: Staphylococcus koagulazoujemny szczep MRCNS. Pani Pediatra powiedziała, że muszę małą odstawic i się wyleczyć a potem wrócić do karmienia. Dostałam antybiotyk sumamaed (3 tabletki) i po tygodniu zrobiłam posiew pokarmu - znów wyszło to samo. Dodam, że zaczęło się od tego, że dziecko od jakiś 3 miesięcy (może nawet dłużej) miała bardzo rzadkie kupki ze śluzem oraz odparzenie za odparzeniem. Zrobiliśmy badania, niektóre nawet 2 razy dla pewności. Najpierw badanie moczu ogóle i posiew, wyszły bakterie, które wyleczyliśmy Furaginem i odparzenia zniknęły raz na zawsze, ale kupki pozostały bez zmian. Następnie posiew kału, w którym wyszła baktereia: Staphylococcus aureus szczep MSSA. Pani doktor powiedziała, że to na pewno ode mnie z mleka i te kupki to przez tą bakterię. Więc zrobiłam posiew, wzięłam antybiotyk i odstawiłam małą od piersi na 2 tyg. Dziecku nic nie przepisała. Trochę mnie to zdziwiło. Przez cały czas ściągałam pokarm mając nadzieje na powrót do karmienia piersią. Dopiero teraz spostrzegłam, że mamy dwie rózne bakterie gronkowca. więc chyba nie mogłam zaracić córki. Szkoda, że pani doktor tego nie zauważyła. Czy można to wyleczyć u mnie i czym? Wyczytałam, że ciężko się pozbyć gronkowca. I co z dzieckiem? Nie musi nic brać? Czy może mogę dalej karmić skoro jej nie zaraziłam, czy lepiej nie? Czy to może zaszkodzić dziecku. Zależy mi na czasie, bo nie wiem czy dać sobie już spokój z tym ściąganiem - nie mam juz na to siły. Bardzo proszę o radę.



