Cześć. No cóż mam poważną otyłość w zasadzie na własna prośbę. Mam 20 lat , 174 wzrostu i ważyłam na początku sierpnia 128,5 kg. Od sierpnia zaczęłam chodzić 5 razy w tyg na siłownie i jeść inaczej(nie jem białego chleba, ziemniaków, makaronu, słodyczy , nie pije alkoholu) do dziś (20września) schudłam 11 kg.(wydaje mi się ze to mało:()
Boje się że jak pojadę na studia i ograniczę siłownie do 2-3 treningów tygodniowo to znowu mi sadło wróci. Moje posiłki zwykle to:
Śniadanie: 1 kromka pumpernikla z plasterkiem wędliny z indyka lub drobiu lub serek wiejski do tego warzywa do oporu pomidory papryka pieczarka.
Przekąska: grejpfrut
Obiad: pól piersi z kurczaka (zwykle na patelni smażona z mała łyżeczką oliwy z oliwek) i do do tego masa warzyw lub sałatka z warzyw z 1/3 kostki sera fety lub pół torebki ryżu brązowego z warzywami.
Jeśli chodzę na siłownie to już później nic nie jem, bo mi się nie chce( mam takie coś , że jak mam zajęcie to nie czuje głodu, ale jak siedzę w domu to mam zachcianki). Nie głoduje, jeśli odczuwam głód to jem jakąś zupę (zwykle pomidorówkę bez dodatków) albo warzywa. Jeśli mam ochotę na coś słodkiego to jem własnej roboty zasmażone jabłka z cynamonem bez dodatku cukrów czy tłuszczu. Staram się jeść regularnie. Ktoś mi może poradzić co zmienić żeby kg nie wróciły kiedy będę musiała siedzieć na tyłku dużo więcej? Słyszałam o Meridii ale podobno po odstawieniu znowu strasznie się tyje. Może jakieś propozycje utrzymanie wagi i diety.




