Mój chłopak aktualnie znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Podejrzenia schizofreni bądź tego typu choroby. Próbuje z nim o tym rozmawiać aczkolwiek bardzo się denerwuje gdy mówię mu, jakie są podejrzenia. Nie dostrzega swego dziwnego zachowania. Uważa, że jest tam bo ktoś mu karze a nie bo chce. Zresztą będzie mieć sprawe sądową aby na czas leczenia go ubezwłasnowolnić (ma 28 lat i chcę się wypisać ze szpitala). Nawet czytał ulotke o schizofreni ale uznał, że to same głupoty. Nie wiem jak mu wyjaśnić, że z tą chorobą da się żyć normalnie. Ogólnie nie wiem co mu mówić gdy pyta czemu tam jest... Bo gdy mówię prawdę to jej nie akceptuje. Jak z nim rozmawiać? Oprócz tego mam kilka pytań. Marek dostaje zastrzyk co 2 tyg. Jest na samym początku leczenia. Ma drgawki, ślinotok, nie chce jeść czy to normalne? Ogólnie fizycznie bardzo go te leki męczą. Czy On będzie w stanie założyć kiedyś rodzine? Co jak wyjdzie ze szpitala? Marek jest nadwyraz inteligentny i wciąż studiuje ale czy to dobry pomysł by je kontynuował dziennie przy tej chorobie? Czy nie będzie obciążał umysłu w ten sposób, co nie będzie przyczyną do szybszego nawrotu?? Może niech je skończy zaocznie? Czy nadmierna zazdrość w ostatnim czasie do tego stopnia że potrafił mnie wyzwać może być skutkiem schizofreni? Jak długo trwa leczenie szpitalne jeśli jest to pierwszy raz??
Kocham go bardzo i chcę mu pomóc więc prosze jeśli ktoś może mnie poinstruować jak to zrobić by choroba nie nawróciła itd. Wiem, że wsparcie rodziny (akurat rodzina go olewa więc ma praktycznie tylko mnie) jest bardzo ważne na dalszy rozwój choroby(mam duży wpływ na niego więc można to pozytywnie wykorzystać).
Pozdrawiam,
Ania



