Witam!
Od około miesiąca mam pewien problem - ciągłe bóle w różnych częściach ciała. Zaczęło się raz w szkole. Bolało mnie płuco i wystraszyłem się, ponieważ mój brat miał kiedyś problemy z odmą płuc i oczywiście pomyślałem, że pewnie mam to samo. Ból ten już więcej się nie powtórzył, minął po około godzinie. Gdy ból minął zacząłem mieć uczucie jakby mi coś stało w gardle, potem się dowiedziałem, że to objaw nerwów. To dziwne uczucie nie przechodziło mi przez około 3 dni, a nawet się nasilało - podczas jedzenia miałem uczucie, jakby po przełknięciu jedzenie dosłownie przepływało przeze mnie powodując ból. Do tego w następnych dniach doszedł ból brzucha. Ból tłumaczyłem sobie głodem, ale jadłem więcej i wcale nie byłem mniej głodny. W końcu się wystraszyłem, że mam jakiegoś tasiemca czy coś. Pocieszałem się, iż jakby co mam ferie, więc się wykuruję. Poszedłem z ojcem do lekarza pediatry, on oczywiście nic nie stwierdził, tylko tyle, że mam podrażnione gardło i dał mi coś na gardło. Następna wizyta zakończyła się wysłaniem na badania. Na badaniach wyszło, że nic mi nie jest, wyniki wręcz doskonałe. W ferie próbowałem się czymś zająć, żeby zapomnieć o bólu, no ale niewiele to dawało. Do tego doszły problemy ze snem - budziłem się i nie mogłem zasnąć. W pewnym momencie zrozumiałem, iż te wszystkie objawy są wymyślone i pojawiają się tylko dlatego, że o nich myślę. Myślałem, że w takim razie sobie z tym poradzę, no ale jak widać niewiele to dało, próbując nie myśleć o bólach myślałem jeszcze więcej i więcej. W końcu się przyzwyczaiłem do tego wszystkiego. Ferie się skończyły, pomyślałem, że teraz już będę musiał zająć się nauką i jakoś mi to przejdzie. Ale nie przeszło... W pierwszym tygodniu po feriach byłem przeziębiony, więc jakoś zapomniałem o tej całej niby-chorobie i nawet przeszły mi problemy ze snem. Teraz wszystko wróciło. Znowu nie mogę spać, ciągle myślę o tym jak bardzo mnie boli, chociaż tak naprawdę te bóle wcale nie są silne. Do tego dochodzi ogólne złe samopoczucie - nic mi się nie chce, zawsze lubiłem grać na komputerze i oglądać telewizję, a teraz nie sprawia mi to zbytniej przyjemności, najchętniej cały czas bym spał. Nie wiem już co robić. Staram się nie myśleć o tym i czymś zająć, ale to niewiele mi daje. Co robić ? Co to może być ? Myślałem nad hipochondrią, chociaż nie bardzo się wszystko zgadza, no ale to może być to. Mam umówioną wizytę u psychiatry na 15 marca, ale to jest praktycznie miesiąc czekania i to mnie dobija. Chciałbym sam sobie jakoś pomóc, tylko jak ?




