Witam
W 3 miesiące po operacyjnym usunięciu guza mózgu II stopnia mój mąż miał pierwszy / i mam nadzieję ostatni /duży napad padaczkowy. Wyglądało to strasznie! Myślałam że się udusi, był fioletowy.
Ponieważ byliśmy 60 km za miastem przyleciał po niego helikopter i zabrał do szpitala.
Byłam przerażona samym atakiem i jego siłą oraz długością / ok 7 min /
Jednak ze szpitala wypisali go na drugi dzień rano -po wykonaniu kontrolnego TK. Wypisali mimo że podejrzewali obrzęk mózgu.Zalecili tylko brać Amizepin 2 x 200mg / ponieważ mąż miał już odstawione leki p/padaczkowe.
Dziś miał przeprowadzone przez okulistę badanie dna oka - i okazało się że nie ma obrzęku.Byliśmy tez u neurochirurga który asystował przy jego operacji.Pan dr obejrzał płytki stare i tą nową z TK - i powiedział że nie ma obrzęku i nie ma wznowy ! A napad padaczkowy mógł być wywołany upałami,zmęczeniem itp.
Bardzo nam ulżyło bo spodziewaliśmy się gorszych wiadomości. Za tydzień robimy na wszelki wypadek rezonans - ale lekarz uspakaja że nic tam złego nie będzie widać.
Mam pytanie do osób w podobnej sytuacji jak mój mąż - Czy takie napady często się zdarzają? Czy jeżeli będzie brał leki to one powinny być rzadsze i mniejsze?
Czy poza lekami można jakoś przeciwdziałać występowaniom ataków?
Pozdrawiam
Kasia




