Witam serdecznie.
Kilkanaście dni temu pisałem temat (http://commed.pl/viewtopic.php?f=2&t=36990&view=unread#unread) w czwartek (7.01) udałem się na badania do neurologa gdzie dostałem skierowania do szpitala, nic się nie dzieje. Nie dostawałem tabletek, kroplówek niczego innego, jedyny kontakt jaki miałem z personelem to "stolec był?" :) Wczoraj miałem tomografię, wykryto u mnie guza mózgu. No właśnie, co z tym? Czuję się dobrze, nic się z nogą nie zmieniło, nic mnie nie boli. Jutro mam mieć konsultację z neurochirulgiem- czyżby chcieli mnie od razu otwierać? Dzisiaj dostałem takie niebieskie granulki jak mówiono mi na "zasuszenie" tego świństwa. Jestem zaniepokojony co z tym guzem. Nigdy nie miałem problemów z głową, żadnych objawów wypisanych w internecie. Jak leczy się takiego guza? W jakim stadium może być, jakie są rokowania? Czy jest to uleczalne i jak żyć po tym?
Pozdrawiam.




