Nie wiem czy to dokladnie ma byc w tym dziale wiec prosze o wyrozumialosc...
Otoz wszystko zaczelo sie 10 lat temu gdy trafilem do szpitala z guzem przy lewym uchu. Okazalo sie ze jest to guz o charakterze naczyniowym przebiegajacy w okolicy przyusznej. Nie bylo innej rady zostala tylko operacja, Operacja sie powiodla bez powiklan ale nie mozna bylo usunac calego i zostaly jakies elementy ... Guz po tylu latach powrocil i znowu trafilem do szpitala na oddzial otolaryngologiczny. Tak jak wtedy guz trzeba bylo operowac. Jednak wyszly pewne komplikacje i doszlo do porazenia nerwu twarzowego lewego,(nie moge domykac powieki do konca, przy wysilku niemal zamknieta, brwi czolo bez ruchu no i najgorszy kacik ust) . Lekarz ktory operowal powiedzial ze po ostatniej operacji bylo sporo zbliznowacen w miejscu operacji i nie dalo sie dokladnie namierzyc nerwu i niewie czy zostal uszkodzony czy jest to jedynie stan zapalny. Dostalem jedynie skierowanie na masaze i cwiczenia typu strojenie min. Jestem tydzien po operacji i chetnie posluchalbym porad co moge dalej z tym robic, majac na uwadze ze teraz jest to miejsce dosc delikatne i musi sie goic. Z Gory wielkie dzieki za odpowiedzi
Jesli jeszcze jakies dane sa potrzebne to postaram sie podac



