Witam serdecznie. 7 stycznia br w 39tc urodziłam córeczkę przez cc (ktg pokazywało niedotlenienie dziecka co jakiś czas). Wychodząc ze szpitala zwróciłam uwagę na luźne kupki dziecka, ale położne stwierdziły, że to zapewne reakcja pokarmowa, która się zdarza.. Po powrocie do domu sytuacja zaczęła się pogarszać - dziecko prężyło się, nie spało, wybudzało się co 5 min, płakało, widoczny był grymas bólu na twarzy, parę razy wymiotowała, trudności ze zrobieniem kupki chociaż była to biegunka (raz całkowicie wsiąkająca w pieluchę, raz zielona i śluzowata, często ostry, brzydki zapach, czasami taka pieniąca się woda). Przez 2 tyg leczyliśmy ją na kolki - nic nie dało.. Wreszcie posiew kału i wynik Staphylococcus aureus (+++)! Mała przyjmowała Zinnat przez 2tygodnie, Dicoflor 30 i Debridat. Objawy uspokoiły się - dziecko nie do poznania - spokojne i zadowolone. Jesteśmy tydzień bez antybiotyku i od wczoraj wydaje mi się, że objawy powracają.. Dziecko stęka, płacze, krzyczy, podnosi nóżki do brzuszka, pręży się aż prawie robi mostek, znowu ma trudności z załatwieniem się, a kupka coraz luźniejsza, śluzowata.. Jutro robimy posiew..
Moje pytanie brzmi - jakie zrobić jeszcze badania? Jak pomóc dziecku? Czy wykonać usg brzuszka? Czy te objawy mogła faktycznie wywołać ta bakteria? Czy możliwe że przez ten tydzień, kiedy nie bierzemy antybiotyków - znów namnożyła się bakteria?
Karmię piersią. Próbowałam eliminować wszystko po kolei - nic nie pomogło.. Robiłam posiew pokarmu i nie wykryto gronkowca. Dziecko w szpitalu było dokarmiane, ponieważ po cesarce brakowało mi pokarmu.. W domu już nie dokarmialiśmy. Czy można jednoznacznie stwierdzić, że zaraziła się w szpitalu czy mogła się zarazić inną drogą niż pokarmową..
Jestem załamana... Dziecko ma 2 miesiące i od początku swojego życia cierpi...
Pozdrawiam i z góry dziękuję serdecznie za jakąkolwiek odpowiedź..



