Mnie chyba zawsze podcinają po rozjaśnianiu :) Do tego każdy fryzjer do którego trafiłam ma tendencje do starsznego ale to starsznego "ulizywania" mi włosów. Po przyjsciu do domu zawsze myję głowe drugi raz sama i sama układam włosy.
Haha :)) jak mialam kiedys przez dluzszy czas krotkie wlosy, to zawsze po obcieciu mi je modelowali, wysoko do gory i wygladalam jak starsza pani. Tez pierwsze co robilam, to biegiem do domu myc i ukladac wlosy po swojemu :)))
:D a tak wracajac do tematu, tzn do farbowania to kiedys zachcialo mi sie blondu i postanowilam sobie rozjasnic, oczywiscie spalilam troche wlosy i ze przed byly czerwone wyszly mi ochydnie zolte, no a ze byly spalone musialam odczekac troche zanim wrocilam do czerwieni ;) Mowie Ci Wikam obciach byl niesamowity bo do tego jeszcze opalilam sie na twarzy na czerwono i znajomi, i rodzina nabijali sie ze mnie, ze wygladam jak swinka :)))
No to ja sobie kiedyś rozjasniłam włosy sama ( jeszcze w LO) i dla podkrecenia efektywności farby nałożyłam na głowę reklamówke....:D Kolor wyszedł żółciutki :) Włosy popaliłam więc tez musiałam czekac az trochę odrosną. A w miedzy czasie było trochę podobnie jak u Ciebie : Ja - żółta blondyna z ciemnym odrostem, przyjarana na słoneczku, i oczy podkreslone czarną kredką. Boże.....jak ja tak mogłam! :)))) KICZ, KICZ i jeszcz raz KICZ. To był chyba mój okes buntu :D
co do rozjaśniania to też sobie kiedyś rozjaśniłam jeszcza za czasów LO....i...zzieleniały;/ chodziłam w zielonych i nic nie dało się zrobić. czym potem nie ufarbowałam by to ukryć było jeszcze gorzej;/
a co do fryzjera to akurat mam farta bo mam taką fryzjerkę która zawsze obcina mnie i czesze dokładnie tak jak sobie wyobrażałam;)