Witam.
U mnie problemy zaczeły się po świętach Bożonarodzeniowych. Ktoregos dnia dostałam duszności, miałam wrażenie że za chwile zemdleje, albo sie udusze. Do tego dochodziły mdłości, brak apetytu i bardzo wysokie tetno. Zrobiłam podstawowe badania-morfologie, mocz, cukier,OB , ekg, hormony tarczycy... wszystko w normie. Tylko tetno za wysokie. Całe wieczory plakałam, a maż mało nie zgłupiał bo nie wiedział co mi dolega.
Nie mogłam sobie poradzić w pracy. Dostawałam ataków lęku, cały czas chciało mi sie płakac i miałam ochotę się gdzieś schować. Poszłam do internisty, dała mi zwolnienie i zalecila wizyte u psychiatry. Byłam na dwóch wizytach, dostałam leki. Już nawet widziałam poprawę. Ale teraz mam problem. Mam wrocić do pracy w pniedziałek i od soboty czuje się znów fatalnie. Nie moge sobie poradzić. Wiem że nie dam rady wrócic do pracy, bo sie wykoncze. Cały czas kreci mi się w głowie, jest mi niedobrze i znów mam ataki płaczu i wysokie tętno. Nie wiem co zrobić. Myślałam nawet żeby się zwolnić z pracy dopóki nie dojdę do siebie. Boje się znów iść do lekarza, bo karze mi wrócić do pracy a ja wiem że nie dam rady!!!! Co powinnam zrobić? Pomóżcie....




