W zeszłym tygodniu miałam zabieg wykonany w znieczuleniu ogólnym (zn. wziewne). Po zabiegu dużo leżałam i siedziałam, więc wiązało to się z bólem pleców. Po kilku dniach, kiedy mogłam już zacząć trochę spacerować, zamiast się poprawiać to było coraz gorzej i od środy w tym tygodniu ból jest nie do zniesienia. Bez względu na to, w jakiej pozycji leżę, siedzę albo czy stoję bądź spaceruję, po kilku minutach w tej samej pozycji dopada mnie niesamowity ból.
W zależności od pozycji boli mnie albo cały dół pleców, albo od łopatek w górę, czasem oba miejsca. Ból jest tak mocny, że promieniuje momentami nawet na płuca, ręce czy nogi, a najbardziej na głowę, bo skutkuje to bólami migrenowymi.
Czytałam o skutkach ubocznych znieczulenia ogólnego i jest w nich mowa o zapaleniu nerwów. Czy to może być właśnie to? Dopiero w poniedziałek będę dzwonić do lekarza rodzinnego, a do tej pory chciałabym się zorientować skąd ten ból i jak go zlikwidować. Staram się nie brać tabletek przeciwbólowych jeśli nie czuję się naprawdę źle i w ciągu ostatniego tygodnia tylko 2 razy wzięłam Aspirynę albo Ibuprom Max. Poza tym smaruję się różnymi maściami na bóle pleców, ale mam wrażenie, że nie pomagają nawet w minimalnym stopniu.
Czy tak mocny ból mógł zostać spowodowany po prostu tym, że musiałam dużo wypoczywać, czy może być to skutek uboczny znieczulenia?



