Cześć wiem że takie tematy były już na naszym forum jednak pragnę odświeżyć ten temat i zgromadzić w jednym poście doświadczenia różnych ludzi (kobiet i mężczyzn) którzy mieli do czynienia z grzybicą narządów płciowych. [chciałbym prosić abyście pisali jakie leki były dla was skuteczne jakie mieliście inne sposoby walki z tym zakażeniem jak długo trwała kuracja itp.
może ja zacznę :)
od 3 miesięcy męczę się z tym byłem od wielu dermatologów. Mój pulek z początku bolał był czerwony odpadał naskórek i tworzyły się ranki z których wyciekało coś. Miałem wiele maści a jedyne co mi pomogło to flukonazol tab i maść travocort. Byłem na kontroli i miałem nadal brać flukonazol i dostałem maść travogen objawy ustąpiły.... mimo zażywania tab i smarowania choroba powróciła. Byłem kolejny raz u dermatolog-wenerolog Pani stwierdziała że to dziwne że pomimo leków mi sie nawróciło. dostałem echinacea na odporność i luivac gdyż często mam infekcje dróg oddechowych co świadczy o słąbej odporności. miałem kontynuować dalej flukonazol 100mg raz dziennie i smarować travogen. Mineły trzy tygodnie od tej wizyty jest niby dobrze ale ukazuje się zaczerwienienie ,znika i ukazuje ciągle w innym miejscu, dodam że po stosunku cały napletek jest czerwony i dochodzi do normalnego kolory przez kilka godzin (na drugi dzień jest już normalnie)
Pragnę zaznaczyć że nadal od 3miesiecy biorę flukonazol codziennie i smaruje bo raz pomyślałem jest ok i odstawie na kilka dni bo ile można brać i odrazu wyskoczyła ranka. Cukrzycy nie mam morfologia rozmas ok. Staram się wogule nie jeść cukru i słodyczy żeby sie tego pozbyć bo podobno cukier to pożywka dla grzybów. Chciałem prosić o rady co mam zrobić nie mogę przecież non stop jeść flukonazol i smarować bo już kilka miesięcy tak robię z zalecenia dermatologów.
Co o tym myślicie?? proszę o wasze opinie i doświadczenia




