Witam wszystkich. Jestem nowy na forum, w związku z tym proszę o wyrozumiałość. :-)
Mój problem dotyczy długich okresów bezsenności jednak niezależnych ode mnie.
Otóż w tym tygodniu w środę rozpocząłem pracę jak zawsze o 7 rano i skończyłem o 15. Następnie tego samego dnia poszedłem do pracy na 23 i pracowałem do 15 następnego dnia. Spałem około 12h z czwartku na piątek. W piątek sytuacja była identyczna: poszedłem do pracy na 7 do 15, następnie na 23 do 15 w sobotę. Po tym maratonie przespałem 16h od godziny 17 do 9 rano dzisiaj. Celowo opisuję to wszystko, aby dać jakieś wyobrażenie jak to wygląda.
Czytałem wiele na ten temat w internecie i zdaję sobie sprawę jak jest to szkodliwe. Jednak chciałbym poznać opinię kogoś, kto miał podobną sytuację i czy po jakimś czasie odczuł jakieś skutki uboczne takiej sytuacji. Dodam, że czasami zdarza mi się bardzo często mieć takie maratony po prawie 40h bez snu. Za wszelkie informacje z góry dziękuję. :-)



