Tyle się słyszy o tym, że w deszczowe dni alergik czuje się lepiej bo zmniejsza się stężenie pyłków w powietrzu. Ja natomiast kilka miesięcy temu zauważyłam zupełnie odwrotną zależność. Im dłużej pada tym gorzej się czuję, mam coraz większy katar, kaszel itp. Lekarz (chyba jedynie na podstawie pogody) wmawia mi ciągle jak nie jakieś przeziębienie to zapalenie oskrzeli i słabą odporność. A ja wtedy nawet gorączki nie mam. Głupio mi jest już tak łazić do przychodni co tydzień niby "do kontroli" tj po nowy antybiotyk albo inne świństwa...
Może to być związane z alergią, choć pogoda jak na alergię dość dziwna? Ktoś z was może też tak ma?




