tak tez się boimy, że mama się nie zmieni, i że lekarstwa na to nie ma. Jak się uodpornić? terapia? bo my już ledwo zipiemy z nerwów, choć ostatnio ani nie dzwonimy, ani nie pomagamy, tylko sami chodzimy na badania. Mama zdrowa jak rzepa
Alu zadbajcie o swoje zdrówko, widać mamie nic nie jest.....ona po prostu, jest zaborczą kobietą, a charakter oj ciężki we współżyciu.......nie ma na to lekarstwa...........
witaj serdecznie sytuacja podobna do mojej tyle ze to chodzi o moja matke. zostala wdowa gdy miala 39 lat i wtedy wpadla w alkoholizm.to trwalo ponad 20 lat. gdy wychodzilam za maz matka mi powiedziala - to ja sie dla ciebie poswiecilam i nie wyszlam drugi raz za maz a ty robisz mi takie swinstwo. oczywiscie nie przyszla na slub,zostala w domu. w tej chwili mam juz czwartego partnera-dwa razy owdowialam.planujemy slub. matka juz nie pije i jest bardzo schorowana-to fakt.ale do dzis to ona musi byc w centrum uwagi ze swoimi wszystkimi chorobami.gdy zalatwilam jej pobyt w szpitalu na kardiologi powiedziala ze zrobilam jej wielkie swinstwo. gdy kiedys nalykala sie roznych proszkow,wezwalam pogotowie,zabrali ja do szpitala najpierw na odtrucie a pozniej mieli ja przewiezc do psychiatryka.jednak ona wypisala sie ze szpitala na wlasna prosbe,z lekarzem nie moglam sie dogadac bo okazalam sie wyrodna corka ktora chce pozbyc sie matki i zabrac jej mieszkanie! ja jednak wciaz jestem uparta i chodzi mi o to by matka wracala do zdrowia. ja zaczelam swoja "wedrowke" od jej lekarza rodzinnego.opowiedzialam o wszystkim,lekarka pare razy przyjechala z wizyta domowa,dlugo z matka rozmawiala choc byly i takie sytuacje ze matka wyrzucala ja z domu. w tej chwili nadal jestem w kontakcie z ta lekarka a przez nia z psychiatra.psychiatra zasugerowal pewne leki ale zapisuje je lekarka rodzinna i ja musze matke troche oszukiwac ze sa to leki na wzmocnienie,poprawe nastroju itp. i wlasnie moze to bylby dobry sposob na twoja tesciowa - zaczac od lekarza ogolnego?