Witam wszystkich. Chciałbym się zwrócić do was z ważnym dla mnie pytaniem.
Piję od dawna, średnio raz w tygodniu jestem pijany, lecz kilku miesięcy nadużywam alkoholu, głównie piwa. Zwykle wypijam od 5 do 7 piw dziennie. Nie czuję się uzależniony, piję bo lubię, nigdy nie piłem sam, jak to się mawia "do lustra". To co stało się w nocy z wczoraj na dzisiaj przeraziło mnie i dlatego postanowiłem o tym napisać. Wczoraj miałem na uczelni zajęcia od 8 do 15, w drodze do domu wypiłem z kumplem dwa piwa, byłem trzeźwy lecz gdy wróciłem do domu około godziny 17-tej, poczułem straszliwe zmęczenie i bolała mnie głowa. Pulsujący ból po lewej stronie ciemienia. Około 21 położyłem się spać, obudziłem się w środku nocy z uczuciem wielkiego strachu. Słyszałem jakiś dziwny dźwięk i szepty, lecz nie mogłem zrozumieć ani jednego słowa. Oczy miałem tak sklejone, że nie mogłem ich normalnie otworzyć, musiałem pomóc sobie palcami. Gdy otworzyłem oczy i rozejrzałem się po pokoju, o mało nie padłem ze strachu. Ujrzałem starszą, przygarbioną kobietę o siwych włosach, ubraną na czarno. Chodziła w kółko po moim pokoju, w rękach trzymała taki dziwny instrument muzyczny, takie kółko obwieszone dzwoneczkami, że jak potrząsasz to dzwonią. Potrząsała nim i szeptała coś sama do siebie. Przerażony przykryłem się kołdrą i nie zauważyłem kiedy na nowo zasnąłem. Obudziłem się normalnie, nic mnie już nie bolało a strachu też nie czułem, lecz doskonale pamiętam tą nocną zjawę. Pytanie: Czy to czego doświadczyłem z nocy było tzw. "delirką"? Jestem pewny że to nie był sen, psychicznie jestem zdrowy, nigdy nie miałem omamów i halucynacji. Proszę nie robić sobie jaj, proszę o pomoc.



