U mnie najpierw zrobiłam z testu aptecznego rano a potem wieczorem bo nie mogłam uwierzyć. Wyszedł za każdym razem pozytywny w parę sekund, nawet czekać nie musiałam. Następnego dnia byłam u gina a on jak tylko kazał położyć mi się na fotelu to jednoznacznie stwierdził - jest pani w ciąży, ale nie w tak zaawansowanej jak to wynika z miesiączki. Określił mi z samego takiego badania tak mniej więcej który to tydzień i po 2 dniach miałam usg, z którego wyszło to samo. Gościu ma dobre oko ;)
Zresztą w poprzedniej ciąży też "przepowiedział" mi termin rozwiązania - wg usg i miesiączki miał być 12 wrzesień a w lipcu spojrzał na brzuch, pomacał, pobadał i powiedział: myślę że do 22 sierpnia pani dotrzyma, ale nie dłużej. Śmiałam się że przesadza to jeszcze za wcześnie. Urodziłam 21 sierpnia. Od tej pory mu wierzę ;)


