Cześć wam,
Jestem mlody, mam 17 lat a mimo to meczy mnie cos jak apatia czy anhedonia. Jakbym nie miał tych uczuć. Mam wrażenie że moja uczuciowość sprowadza sie tylko do strachu, stresu ew. bardzo płytkiego zadowolenia. Czuje straszną pustkę, świat w dodatku wydaje mi sie przez to nieprawdziwy. Z tego co pamietam to mam to od dziecinstwa, nie to ze pojawilo sie rok czy dwa temu. Nie mam przy tym żadnych lęków, fobii ani natręctw. Miałem co prawda w przeszłości, ale poradziłem sobie z nimi zdrowym trybem życia. Żadnego wybitnie stresującego życia - ot przeciętny ze mnie uczeń. Depresyjnego smutku tez nie odczuwam.
Rozmawiałem z kilkoma psychologami i psychiatrami, opowiadałem im o tym, a oni najczęściej to olewali i mówili mi, ze mi sie niechce poprostu.
Robiłem do tegos mase badań - TSH,ft3,ft4, krew, B12, żelazo, cukier, badania na wątrobe,nerki wszystko w normie, pasożytów tez nei mam. Wychodzi więc na to, że jestem okazem zdrowia.
Juz nie wiem co z tym zrobic. Co to mzoe byc ? Jak sobie z tym poradzic ?
Pozdrawiam




