Witam, przejde odrazu do rzeczy. Moja babcia po ataku duszności została skierowana na operacje aorty oraz założeniu 1bypass-u. Po operacji bodajże po tygodniu została wypisana do domu. Operacja, a w sumie jak poprawił lekarz ZABIEG zakończył się pomyślnie bez większych komplikacji wg lekarza. Babcia czuła się bardzo osłabiona, prawie wogóle nie wstawała z łóżka choć lekarz kazał jej dużo chodzić ale nie miała wogóle siły. Po tygodniu pojechała na zdjęcie szfów, była w okropnym stanie, rana wogóle się nie goiła. Została w szpitalu, lekarz stwierdził zakazenie pooperacyjne, straciła świadomość i została zaintubowana. Podawano jej leki, a po nie całym tygodniu lekarze wprowadzili ja w śpiączke farmakologiczną. Na dzień dzisiejszy babcia jest cała spuchnięta, co ponoć jest przyczytą wody w płucach, ma ostre zapalenie śródpiersia i ma sine usta. Cały czas leży w śpiączce, ciśnienie i tetno słabe. Lekarze kompletnie nic nie chcą powiedzieć bo twierdzą, że nie wiedzą. Jeden był tylko na tyle "sympatyczny", że oznajmił iż trzeba się liczyć ze stanem agonalnym i nic poza tym.
Poza tym to jest instytut kardiologi wiec czy mają oni odpowiednie referencje? Wiadomo, ze każdy jest specem w swojej dziedzinie, a to juz chyba wykracza poza kardiologie.
Nie wiem co mam zrobić, po wizycie i rozmowie z lekarzem odniosłam silne wrażenie, że chyba czekają az się łóżko zwolni. W takim stanie nie jest chyba możliwe przewiezienie babci do innego szpitala.
Chciałabym się jeszcze się dowiedzieć czy wszystkie środki jakie mogą być wykorzystane w takiej sytuacji są refundowane.
Bardzo bym prosiła o pomoc, porade.
Alicja



