Witam, mam 22 lata i od pewnego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego, ale zacznę od początku...
Zawsze miałam skłonność do szukania sobie problemów i od dziecińtwa zawsze się przejmowałam, tym, ze pokłóciłam się z koleżanką, z mamą, czy z tatą itd. Bywały nawet takie sytuacje, ze kiedy nie miałam się czym przejmowac, szukałam jakiegoś problemu, nigdy nie potrafiłam być w pełni szczęśliwa. Kiedyś, jeszcze kiedy byłam młodsza i miałam ok 13 lat zaczęłam się zastanawiać nad tym jak jest z moją wyobraźnią i czy jest taka możliwość, że kiedy coś sobie wyobrażę okaże się, że to zdarzyło się naprawdę. Trwało to przez jakieś pół roku, ciągle wyobrażałam sobie coś i zastanawiałam się czy możliwe jest to, że zdarzyło się to naprawdę. Bywało, że płakałam po nocach, bo nie mogłam się od tego uwolnić. Po pół roku znalazłam sobie inny problem i uznałam, ze niemożliwe jest to, by zdarzyło się coś ważnego i ja bym o tym nie pamiętałam i że przecież potrafię odróżnić wyobraźnię od realnego życia. Wszystko się ułożyło, nawet byłam szczęśliwa, zakochałam się w pewnym chłopaku, zaczęłam mieć problem, żeby chciał ze mną chodzić i wszystko minęło.. Jak to dziewczyny w gimnazjum.. Wszystko było ok.. Nawet potem zaczęłam się po ciuchu śmiać z moich rozważań i zastanawiać się jak w ogóle coś takiego mogło mi przyjść do głowy. Myślałam sobie, że byłam głupia i dobrze, że w końcu przestałam się zadręczać.. Kiedy miałam 18 lat poznałam pewnego chłopaka, zaczęliśmy być razem i tak jest do tej pory. Generalnie jestem szczęśliwa, chociaz wiadomo bywa, że mamy jakieś tam problemy. I mogę powiedzieć, że spełniły się moje marzenia i w końcu osiągnęłam pełnie szczęścia. Ale ostatnio, jakiś miesiąc temu moje myśli sprzed 8 lat znowu wróciły i bardzo mnie to przeraża. Ciągle zastanawiam się czy jeżeli wyobrażę sobie, że coś zrobiłam z kimś.. nie wiem np całowałam się, czy to może okazać się prawdą... Jeżeli niczego sobie nie wyobrażam to jest ok, cieszę się, śmieję i nie myślę o tym, ale przychodzi taki moment, że spotkam kogoś i z nim rozmawiam i potem zaczynam sobie wyobrażać (chociaz bronie się przed takimi myślami), ze np go pocałowałam i zastanawiam się czy to się mogło zdarzyć naprawdę?.. Gdzieś podświadomie wiem, że to NIEPRAWDA i potrafie ocenić czy coś się zdarzyło naprawdę czy też nie, ale ciągle powraca myśl, że może jednak to się stało.. że może jednak.. Ale przecież ja nie chciałam tego to czemu miałabym to zrobić.. Potem zaczynam myśleć, że sama niszczę swoje życie i swoje szczęście przez takie myślenie i że muszę przestać. Codziennie muszę analizować z kim rozmawiałam itd, żeby mieć pewność, że niczego złego nie zrobiłam. Przeraża mnie to i czasem przestaje sobie z tym radzić, boję się komukolwiek o tym powiedzieć, liczę na to że to wszystko niedługo się skończy jak kiedyś. Nie chce niszczyć swojego związku, boję się powiedzieć o tym komukolwiek, bo boję się, że okaże się że naprawdę jestem chora. A z drugiej strony myślę, że może to nie jest choroba, tylko szukanie problemu za wszelką cenę.. Bo przecież tak naprawdę wiem, że to się nie zdarzyło....... Tylko ciągle jest ta myśl.. a może jednak to się zdarzyło.. Nie wiem czy powinnam iść do lekarza, czy powinnam komuś o tym powiedzieć.. Proszę o pomoc. Czy spotkaliście się z czymś takim?




