Otóż mam problem... Zaczęło się to od chyba 1 gimnazjum gdy musiałam zmienić szkołę.Mniej więcej już na początku roku, we wrześniu.Albo może trochę później.Wcześniej było ze mną wszystko w porządku.Ostatnio mój problem zaczął się pogarszać więc się już wystraszyłam poważnie.Niestety, nie uśmiecha mi się latanie od kliniki do kliniki, u psychologa już byłam,nie podobała mi się ta psycholog od samego początku,powiedziała mi dokładnie to samo co moi przyjaciele.Do psychiatry,przyznam szczerze-boje się iść.Boje się, że mi nie uwierzy,czy coś.Rodzice-powiedziałam im,na początku stwierdzili,że naoglądałam się horrorów,później mi już uwierzyli,matka powiedziała, że mnie zamkną w kaftan skoro tak bardzo chce i nic nie zrozumiała,ojciec natomiast powiedział że to rozumie,ale że nie powinnam się leczyć bo wyląduje w szpitlau psychiatrycznym.Przecież nie mogą mnie dać w kaftan wbrew mojej woli!chce się leczyć!Już nie moge wytrzymać!
Moim probelem jest..fobia społeczna?Schizofrenia?Sama już niewiem! Przeplta się to ze wszystkim.Kiedyś jeszcze miałam depresję.I jest tak: mam jakieś urojenia,mam wrażenie że np chodzi mi coś po nodze,a naprawdę nic mi nie chodzi,drapie się całą noc,patrzę a tam nic nie ma,ale mam uczucie że jest i drapie się dalej, mam ciągle wrażenie że coś po mnie chodzi i się boję tego,w kazym miejscu czasami się muszę drapać.Najczęściej jest tak w nocy. Poza tym miewam halucynacje,ale czasami ich nie ma.MAm wrażenie że drzewa się na mnie złowrogo patrzą.. A w towarzystwie ludzi zachowuje się nienormalnie,gdy ktoś przychodzi do mnie mówić-uciekam,kołotaje mi serce,robi mi się zimno i gorąco na przemian.Boje się. Boje się ludzi.Boje się na ulicy idąc do szkoły,wracając.Teraz sąwakacje ale niedługo znowu szkoła.Niewytrzymam. Boje się że ktoś chce mnie okraść,ciągle sprawdzam czy amm telefon szkole, wszysyc isę dziwią co ze mną jest ni tak.. Prace w grupach są szczególnie uciążliwe,nie mogę wtedy wytrzymać,prawie zawału dostaje z nerwów. Gdy idę na środek coś reprezentować też nie wytrzymuje,zatyka mnie, wali mi serce jak oszalałe, nie mogę wytrzymać.Gdy gadam z 1 osobą jeszcze nie jest tak źle,ale gdy już jest ich więcej to jest maskaryczine.Nie mam tak tylko z rodziną-u nich mogę gadać normalnie i nic mi nie jest,tzn. tylko u tej rodziny najbliższej,ale w szkoel i wszędzie..już tak nie jest. Koszmarem dla mnie jest wyjscie z domu,boje sie..boje sie ludzi, boje sie ze zwariowalam albo ze sobie to wmoilam podswiadomie i to dlatego jest. Myslalam tez ze moze mam nerwice,ale sama juzn ieiwem co mam. Boje sie ze ludzie chca mnie zabic itd.. Jak ide ulica to jak ludzie sie smieja mysle ze ze mnie i ze to moi znajomi i... uciekam! Niewazne gdzie jestem!Po prostu sobie uciekam,nicnie moge poradzic. Na uluicy przejscie na czerwonym swietle albo zielonym to MASAKRA!Tez uciekam,ide inan droga,tak dlugo az ludzie wyjda.Wychodze zawsze rano by bylo jak najmniej ludzi gdy gdzies ide.Gdy ide po poludniu jest zle. Np. moge wyjsc normalnie do apteki bo wiem ze tam mi nic nie grozi,to obok domu,czuje ise bezpieczna, zazwyczaj jest tam 1 osoba,jest ok.Ale w kinie juz nie.. boje sie znowu ludzi i znowu nie moge obejrzec filmu,rozgladam sie czy nikogo z moich znajomych nie ma,sprawdzam czy mam telefon co pare sekund (zaczyna mnie to irytować).Chodzenie do szkoly,a raczej nie chodzenie - jest u mnie masakryczne. w 1 kl - 200 godzin nieuspr, w 2 - wiecej.PRaiwe mnie wyrzucili. Jeszcze rok. Chcialam indywidualne ale nie dam rady zalatwic.. Blagam pomocy juz nie wytrzymuje co mam robić?Co to jest?
Przepraszam za błędy, chaotyczność i długość tekstu ale się denerwuje..



