Witam
Od soboty w okolicach lewej strony podbrzusza zaczalem odczuwac lekki dyskomfort. Nie jest to bol lecz takie uczucie jakby "mrowienie" badz "odklejanie". Pierwsze co mi przyszlo na mysl to - przepuklina jednak mam pewne watpliwosci co do trafnosci mojej diagnozy a mianowicie. Nie mam zadnego guzka, znieksztalcenia czy innego powiekszenia w okolicach podbrzusza czy pachwiny; nie ciwicze i nie podnosze duzych ciezarow, gdy "ugniatam" palcami miejsce w ktorym czuje mrowienie nie odczuwam zadnego bolu moriwniea ani uwypuklenia; mrowienie pojawia sie tylko po jakims okreslonym ruchu noga czy tez brzuchem po ktorym akurat "mrowiace" mnie miejsce jest obciazone; podczas kaszlu, silnego smiechu, wydalania stolca czy kichania nie czuje mrowienia; wiec czy to moze byc przepuklina czy jakies naderwanie miesnia/sciegna? Zaznacze ze sporo chodze okolo 15 km dziennie. Co o tym sadzicie?
Pozdrawiam



